Gukow utknął wspinając się północnym filarem na Latok I (7145 m n.p.m.) w Karakorum i oczekuje na ratunek. Ta licząca sobie ok. 2,5 kilometra formacja skalna pozostaje jednym z największych wyzwań dla himalaistów uprawiających techniczną wspinaczkę na dużych wysokościach.

- Potrzebuję pomocy. Muszę być ewakuowany. Siergiej (Gazunow) spadł. Zostałem w ścianie bez ekwipunku - przekazał za pośrednictwem telefonu satelitarnego.

- To jest Pakistan. Podobnej akcji nie obawiałbym się w Nepalu, gdzie są śmigłowce i bardzo dobrzy piloci, którzy radzą sobie na takich wysokościach i w takim terenie. Rosjanin utknął na wysokości około 6200 m, a na tej wysokości śmigłowcem można by coś zdziałać, jednak obawiam się, że pakistańscy piloci nie mają takiego doświadczenia – powiedział Gajewski.

Wyjaśnił on, że w Pakistanie nie ma jeszcze ruchu turystycznego w takiej skali, jak w Nepalu, a tamtejsi piloci to głównie wojskowi obsługujący bojowe maszyny, bez doświadczenia w akcjach ratowniczych na dużych wysokościach.

Himalaista zwrócił też uwagę na kluczowe dla powodzenia akcji warunki pogodowe. Wyjaśnił, że w tym przypadku najbardziej sensowne byłoby opuszczenie z pokładu śmigłowca niezbędnego sprzętu, tak aby Rosjanin, który stracił ekwipunek sam mógł zejść.

- Taka operacja musiałaby być zrobiona jednak bardzo precyzyjnie, aby Gukow mógł przechwycić sprzęt. Wygląda na to, że jest z nim łączność i można się porozumieć. To ułatwia sprawę – komentował Gajewski.

Jego zdaniem, wspinanie się od dołu do Gukowa nie wchodzi w grę, bo północna ściana jest bardzo trudna technicznie, a to byłoby długotrwałe.

- To jest wyjście w stylu alpejskim bez żadnych poręczówek i pomocy. Nawet jeżeli ratownicy desantują się ze śmigłowca w pobliżu Gukowa, to pokonanie nawet 300 m taką ścianą wspinaczkową wymaga nie lada wysiłku – zauważał Gajewski.

Zdobywca ośmiotysięczników powiedział, że największym wyzwaniem dla himalaisty jest wejście na szczyt nową, dotąd nie chodzoną drogą wspinaczkową, choć jest to duże ryzyko.

- Za moich czasów młodości wybierało się tylko nowe drogi, bo co to za sztuka iść po kimś. Trudność, wyzwanie polega na tym, że idę w nieznane. Droga wspinaczkowa północnym filarem na Latok I jest bardzo trudna. Takie wspinaczki wiąże się z ryzykiem. Rosjanie to wspinacze wysokiej klasy, ale ten sport jest niebezpieczny. Mimo tego, że wspinacze giną, ciągnie ich w góry. Sam miałem wielu kolegów, którzy zginęli w górach. Warto takie wyzwania podejmować. Gdyby nie było warto pewnie zainteresował bym się czymś innym – powiedział Gajewski.