Błachowicz aktualnie notuje serię trzech wygranych z rzędu - w Gdańsku pokonał Devina Clarka, w Winnipeg okazał się lepszy od Jareda Cannoniera, a w Londynie w marcu udanie zrewanżował się Jimiemu Manuwie. Od tamtej pory 35-latek w oktagonie się nie pojawił, ale po ostatnich rozstrzygnięciach w kategorii półciężkiej zanotował awans w rankingu. Błachowicz z pozycji 5. przeskoczył jedno oczko w górę - na miejsce 4.


Na gali w Hamburgu porażkę w rekordzie zapisał Glover Teixeira z rąk Coreya Andersona. Brazylijczyk spadł na 8. pozycję, a Amerykanin zanotował awans o 3. lokaty. W konsekwencji trzech innych zawodników poprawiło swoje miejsce w rankingu.

Błachowicz czeka cały czas na oficjalne ogłoszenie swojego kolejnego pojedynku. W mediach społecznościowych pojawia się coraz więcej spekulacji na temat możliwych zestawień. Zawodnik jednak nie chce jeszcze komentować sprawy i prosi o chwilową cierpliwość.

- Nie płaczę z tego powodu, że nie biłem się w Hamburgu, bo mam już inną walkę. W miejscu, gdzie bardzo chciałem wystąpić. Na razie to jest tajemnica, ale kwestia kilku dni i wszystko powinno być jasne - mówił Błachowicz w studiu Polsatu Sport.

Już w nocy z soboty na niedzielę do oktagonu powróci była mistrzyni UFC Joanna Jędrzejczyk. Polka w Calgary zmierzy się z Tecią Torres. Transmisja gali od godziny 2:00 w Polsacie Sport!