Stokowiec: Taka nonszalancja nie będzie w naszej drużynie tolerowana

Piłka nożna
Stokowiec: Taka nonszalancja nie będzie w naszej drużynie tolerowana
fot. Cyfrasport

W meczu 2. kolejki ekstraklasy Lechia Gdańsk zremisowała ze Śląskiem Wrocław 1:1. – W szatni do zawodników dotarło, że straciliśmy dwa punkty. Zostaliśmy też trochę skarceni za stare oraz złe nawyki, bo mamy grać prosto i solidnie, a nie prezentować trochę lekceważące zagrania w stylu podcinek, piętek i kanałów. Taka nonszalancja na pewno nie będzie w naszej drużynie tolerowana – powiedział po spotkaniu trener Lechii Piotr Stokowiec.

Po meczu Lechia – Śląsk 1:1 powiedzieli:

 

Tadeusz Pawłowski (trener Śląska Wrocław): „Nie wiem dlaczego, ale trochę przespaliśmy pierwszą połowę. Zagraliśmy zbyt bojaźliwie i może byliśmy też źle wobec Lechii ustawieni taktycznie, bo rywale mieli za dużo miejsca po bokach przy rozgrywaniu swoich akcji. Założenia były inne, nasz pressing miał być trochę wyższy.

 

Przegrywaliśmy 0:1 i w przerwie zmieniliśmy taktykę, bo zagraliśmy trzema zawodnikami bardzo wysoko. Na skrzydła poszli Damian Gąska i Farshad Ahmadzadeh oraz na środku Arek Piech, później wprowadziliśmy też drugiego napastnika i byliśmy blisko wyrównania. Uważam, że w drugiej połowie byliśmy zespołem zdecydowanie lepszym. Mieliśmy sporo sytuacji, trafiła się nam też poprzeczka.

 

Nie chce oceniać, czy straciliśmy dwa punkty. Mamy nową drużynę, jesteśmy w trakcie przebudowy i na pewno stać nas na lepszą grę. Cały czas szukamy jednak optymalnego ustawienia. Byliśmy blisko zdobycia trzech punktów, wywozimy remis, ale ten punkty jest cenny. Nasza gra też była zadowalająca, chłopacy pokazali charakter, ale wszyscy mamy świadomość, że czeka nas sporo pracy”.

 

Piotr Stokowiec (trener Lechii Gdańsk): „Dzisiaj bardziej chyba straciliśmy dwa punkty, ale z drugiej strony zdobyliśmy jeden. Chcieliśmy wygrać ten mecz i z takim założeniem wyszliśmy na boisko, jednak z czasem to nastawienie się zmieniło, bo bardziej myśleliśmy o tym, aby nie przegrać. W pewnym momencie niepotrzebnie oddaliśmy pole gościom i Śląsk doszedł do głosu oraz zaczął dominować, ale z drugiej strony rywale nie stwarzali sobie klarownych sytuacji.

 

Wiedzieliśmy również, jak wrocławianie egzekwują stałe fragmenty, i że na bliższym słupku jest groźny Celeban, ale tak się złożyło, że kryjący go Nunes zszedł z boiska, a ten kto przejął stopera Śląska nie był już tak skuteczny. Szkoda, bo wypracowaliśmy sobie kilka bardzo dobrych okazji, nie wspominając o rzucie karnym. Mogliśmy ten mecz zamknąć i czekać na trzecią bramkę.

 

Na pewno jestem trochę zły i rozczarowany wynikiem, a także prezentowaną przez nas pewną niefrasobliwością. To jednak dopiero początek sezonu i sporo przed nami. W wielu fragmentach zaprezentowaliśmy się co najmniej przyzwoicie i gramy dalej. Są momenty do pochwały, ale są też do głębokiej analizy i do natychmiastowej poprawy. Nie robię z tego wyniku tragedii. W szatni do zawodników dotarło, że straciliśmy dwa punkty. Zostaliśmy też trochę skarceni za stare oraz złe nawyki, bo mamy grać prosto i solidnie, a nie prezentować trochę lekceważące zagrania w stylu podcinek, piętek i kanałów. Taka nonszalancja na pewno nie będzie w naszej drużynie tolerowana.

RM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze