Fogiel z Paryża: Co z polskim systemem szkolenia?

Piłka nożna
Fogiel z Paryża: Co z polskim systemem szkolenia?
fot. PAP/EPA

Od kilkudziesięciu lat śledzę wydarzenia w polskiej piłce, jestem zagorzałym kibicem, po mistrzostwach świata czuję duży niedosyt, ale jak to jest powszechnie znane: tak krawiec kraje, jak mu materii staje. Adam Nawałka nie mógł wykonać więcej niż wykonał, ale również nie można go pozbawić winy. Wybór niektórych piłkarzy, chociażby niejakiego Sławomira Peszko, pozostawia pewien znak zapytania. Przecież z góry było wiadomo, że nie jest to piłkarz, który by mógł zbawić reprezentację Polski.

Nie będziemy się pastwić na Robertem Lewandowskim i wymieniać ilości jego strzałów w swiatło bramki, ale trzeba przyznać, że jest to pewnego rodzaju żniwo, które w ostatnich latach zostało zasiane w polskim futbolu. Polskie kluby od kilku lat, za wyjątkiem Legii Warszawa w Lidze Mistrzów, jakoś nie mogą się przebić nawet wśród europejskich słabeuszy. Zamiast szkolić piłkarzy, cierpliwie czekać na zbiór plonów, jakoś żaden z wlaścicieli polskich klubów nie jest w stanie znaleźć jakiejś przemyślanej strategii jak wyjść z tego impasu.

Chcąc nie chcąc dostało się ostatnio również PZPNowi. Pomimo że nie jest bezpośrednio odpowiedzialny za kluby, jednak za nadanie kierunku szkolenia i formacji już tak. Stefan Majewski na pewno jest bardzo sympatycznym trenerem i dyrektorem szkolenia, ale dzisiaj nie widać jakiegoś wielkiego talentu wśród polskich szkoleniowców. Rok temu polski futbol miał ogromną szansę występując przed własną publicznością dokonać wielkiego wyniku w mistrzostwach Europy U-21, ale jakoś się to nie udało. I wcale nie jestem przekonany, że Czesław Michniewicz, który z niejednego pieca jadł chleb, przywróci kadrze chociaż trochę splendoru.

Wydaje mi się, że będąc na co dzień świadkiem tego, jak Francuzi sobie radzą ze szkoleniem, nie można nie przytoczyć konkretnego przykładu. Otóż taki Kylian Mbappe, którego już wielu porównuje do słynnego Pele, przeszedł przez kilkuletni cykl szkolenia w słynnym francuskim Clairefontaine. Nie chcę na wyrost chwalić francuskiej myśli szkoleniowej, po udanych mistrzostwach świata, bo to by było takie pójście na łatwiznę. Gdyby Francuzi nie zdobyli MŚ, łatwo można by skrytykować, Francja zdobyła MŚ i nie tylko dlatego, ze ma takiego Kyliana Mbappe, ale również N'Golo Kante, Raphael Varane, Paul Pogba, Ousmane Dembele. To wszystko są produkty francuskiej myśli szkoleniowej.

Podobno kasa PZPN ma troszkę rezerw, a może by pomyśleć o tym, żeby 20 kilometrów od Warszawy zbudować świetny ośrodek szkoleniowy ze świetnymi płytami. I cierpliwie czekać na przyszłe gwiazdy. Trzydzieście lat temu mieliśmy takie potęgi, jak Legia Warszawa czy Górnik Zabrze, w których praktycznie nie było żadnego obcokrajowca, przecież to też były polskie produkty. Kilka lat temu z wielkim szumem otwierano tzw. "orliki". Trudno mi uwierzyć, że wśród dzieciaków uganiających się za piłką, nie było jakichś talentów, a może nie posiadamy kadry fachowców, którzy umieliby te talenty wyłowić.

Tadeusz Fogiel, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze