Chelsea wygrała z Interem Mediolan w konkursie jedenastek podczas International Champions Cup, a Maurizio Sarri odważnie od pierwszych minut postawił na 18-letniego Marcina Bułkę między słupkami. Polski młodzieżowiec dał kibicom powody do zadowolenia, broniąc bardzo pewnie.
 
Po przerwie zmienił go Willy Caballero i kilka minut później skapitulował. Argentyńczyk nie popisał się także na MŚ 2018 w Rosji, gdzie popełnił kilka błędów prowadzących bezpośrednio do goli - najbardziej wstydliwy był ten z Chorwacją. Niekwestionowanym numerem jeden w bramce The Blues jest oczywiście Thibaut Courtois, który długo łączony był z odejściem do Realu Madryt, jednak transfer stanął w martwym punkcie. Ostatnio klub z Londynu zaskoczył wszystkich na pozycję trzeciego bramkarza ściągając... 39-letniego Roberta Greena.
 
Kibice nie mają jednak wątpliwości: po obiecujących występach 18-latka chcieliby go widzieć na ławce rezerwowych zamiast popełniającego błędy Caballero oraz Anglika, który lata świetności ma już dawno za sobą. W ciągu 135 minut nie dał się pokonać - wcześniej rozegrał 90 minut z Perth Glory (1:0) i emanował spokojem. "Gdy odejdzie Courtois, to właśnie Bułka jest naszą najlepszą opcją na ten moment" - odważnie komentowali na Twitterze kibice po meczu z Interem. "Przyszły numer jeden" - brzmiał kolejny wpis.
 
 
Dobre wrażenie pozostawił po sobie także inny młody bramkarz. Kamil Grabara wystąpił w barwach Liverpoolu i swój występ ozdobił... dryblingiem z Alexisem Sanchezem. Młody Polak w efektowny sposób oszukał gwiazdę Manchesteru United, a w pomeczowym wywiadzie stwierdził, że jest podekscytowany sprowadzeniem Alissona Beckera. "Rywalizacja to coś, co wszyscy lubimy" - stwierdził.