Wybór Kataru na organizatora największej obok igrzysk olimpijskich imprezy sportowej wzbudzał kontrowersję od samego początku. Kandydata z Bliskiego Wschodu podejrzewano o nieczyste gry, a wręcz korupcję, kiedy przywoływano, że syn Michela Platiniego, wówczas kluczowej postaci w światowym futbolu, pracuje dla jednej z katarskich spółek państwowych. Wybór Kataru, a także Rosji, spotkał się ze sprzeciwem m.in. wielu organizacji stojących na straży praw człowieka. Niektóre z nich usiłowały sprawdzać, w jakich warunkach pracują ludzie przy budowie stadionu oraz infrastruktury potrzebnej do organizacji takiej imprezy. Najczęściej była to tania siła robocza z ościennych, biedniejszych krajów. Już w 2015 r. amerykański Washington Post alarmował, że do czasu pierwszego meczu zginie około czterech tysięcy robotników!

 

Także ze sportowej strony Katar budził zastrzeżenia ze względu na klimat. Okazało się, że po raz pierwszy w historii mundial trzeba będzie rozegrać zimą. W dodatku szef FIFA Gianni Infantino zapowiedział, że w najbliższych miesiącach rozstrzygnie się, czy w turnieju weźmie udział 48 czy jak dotychczas 32 drużyny. W wariancie poszerzonym impreza najpewniej stanie się rozwlekła, momentami nawet nudna.

 

Katarczycy starali się jednak łagodzić przekaz. Na każdym kroku podczas niedawnych mistrzostw świata w Rosji zapowiadali, że uczestników ich mundialu czeka prawdziwe święto przeprowadzone w warunkach, jakich dotąd świat nie widział. Stosowano także inne zabiegi PR-owe. W światowych mediach zdarzają się publikacje wyraźnie ukazujące Katar jako eden, do którego wszyscy chcą przybywać i emocjonować się turniejem.

 

Teraz będzie to wiele trudniejsze. A to w związku z publikacją The Times. Brytyjscy dziennikarze ujawnili, że Katarczycy ubiegając się o organizację dyskredytowali swoich przeciwników – Australię i USA. Prowadzili nawet tajne operacje z udziałem byłych pracowników… amerykańskiego wywiadu. Chodziło o to, by stawiać konkurencyjne kraje jako mało zainteresowane futbolem, niezdolne przeprowadzić imprezę z takim rozmachem jak Katar. Wynajmowane wykwalifikowane firmy PR-owe, które utrzymywały poprzez dziennikarzy „właściwy” przekaz.

 

Informatorzy The Times opowiadają, że przed wyborem Kataru jako gospodarza zostały przeprowadzone dwie kampanie czarnego PR-u wobec konkurentów. Pochłonęły sporo pieniędzy, jedna z agencji zarobiła nawet milion funtów. Ktoś powie, że czarny PR to codzienność świata biznesu, a takim niewątpliwie jest środowisko futbolowe. Problem w tym, że w wypadku tego typu wyborów podpisuje się „deklaracje zgodności z zasadami postępowania” i taką parafował szejk Mohammed bin Khalifa Al Thani, syn katarskiego emira.

 

Właśnie z problemem wiarygodności i uczciwości będzie mierzył się Katar jako gospodarz. O tym, jak publikacja The Times wpłynie na postrzeganie gospodarza kolejnego mundialu, będzie można przeczytać w Polsatsport.pl w rozmowie z prof. Adrianą Łukaszewicz z Katedry Ekonomii Akademii Leona Koźmińskiego.