Witek oskarżyła działaczy. Jest oficjalna odpowiedź Polskiego Związku Lekkiej Atletyki

Inne
Witek oskarżyła działaczy. Jest oficjalna odpowiedź Polskiego Związku Lekkiej Atletyki
fot. PAP

Słowa Marceliny Witek wywołały sporą burzę. Oszczepniczka wyznała, że nie jedzie na mistrzostwa Europy w Berlinie mimo spełnienia wszystkich kryteriów. Po kilku dniach Polski Związek Lekkiej Atletyki wydał oficjalny komunikat w tej sprawie.

- Decyzja Zarządu Polskiego Związku Lekkiej Atletyki podjęta została w trosce o zdrowie zawodniczki, dalszy rozwój jej kariery sportowej oraz na podstawie informacji o stanie zdrowia przekazanej przez kierownika zespołu medycznego związku i trenera zawodniczki - poinformował w oświadczeniu wydanym w imieniu zarządu związku sekretarz generalny Paweł Olszański.

 

W komunikacie PZLA czytamy, że Witek od kwietnia borykała się z problemami zdrowotnymi, które "istotnie wpłynęły na obniżenie dyspozycji startowej".

 

- W czerwcu przeszła kompleksowe badania, po których zaproponowano jej leczenie zachowawcze oraz 4–5 tygodniową przerwę w treningach. Zawodniczka nie podjęła zalecanej terapii. Jednocześnie trener Marceliny zapewniał, że dolegliwości bólowe ustępują, a jej forma, sądząc po sprawdzianach treningowych, wzrasta. Ostatnie starty naszej najlepszej oszczepniczki potwierdziły jednak obawy związku, a osiągnięte w ostatnich imprezach rezultaty, kilkanaście metrów bliższe od najlepszych tegorocznych wyników Marceliny, w jednoznaczny sposób upewniły zarząd związku o słuszności podjętej decyzji - poinformował PZLA.

 

Jednocześnie PZLA wskazuje, że związek wraz z zespołem szkoleniowym jest przekonany, że talent zawodniczki pozwala na zdobywanie w przyszłości medali mistrzostw świata czy igrzysk olimpijskich.

 

- Uważamy, że podstawowym warunkiem do rozwoju imponująco zapowiadającej się kariery sportowej jest brak kontuzji, który pozwoli w sposób niezachwiany zrealizować w pełni proces treningowy. W związku z powyższym podjęcie innej decyzji przez Zarząd PZLA naraziłoby samą zawodniczkę na przedwczesne zakończenie dobrze zapowiadającej się kariery sportowej. Talent Marceliny Witek został wcześniej zauważony przez władze PZLA i już w zeszłym roku pomimo niższych od tegorocznych rezultatów sportowych zawodniczka otrzymała stypendium sportowe opłacane ze środków własnych związku. Nasze działania nie są ukierunkowane na bieżące sukcesy, a ich celem jest dbałość i wsparcie zawodniczki w rozwoju mistrzostwa sportowego - dodano w oświadczeniu.

 

Związek zadeklarował także wszelkie możliwe wsparcie w trakcie rehabilitacji zawodniczki, jak również w okresie potrzebnym do powrotu do wysokiej formy w kolejnym sezonie.

 

23-letnia Witek legitymuje się w tym roku drugim wynikiem w Europie (66,53) w rzucie oszczepem. Wynik ten osiągnęła 5 maja w Białogardzie. Tydzień później podczas zawodów Diamentowej Ligi w Szanghaju rzuciła 64,49. Później zmagała się z problemami zdrowotnymi z barkiem i do startów wróciła dopiero 5 lipca w Lozannie, gdzie osiągnęła 56,72. Od tego momentu nie uzyskała już dalszej odległości, ale mimo tego została mistrzynią kraju w Lublinie - 55,97.

 

- Nie jadę na mistrzostwa decyzją zarządu PZLA. Spełniłam wszystkie kryteria, jakie były wymagane odnośnie minimum na mistrzostwa Europy. Z tego co wiem - za mało teraz rzucam, ale jestem obecnie w ciężkim treningu - podkreśliła w poniedziałek w rozmowie z PAP Witek.

 

Dodała, że decyzja związana z jej brakiem w reprezentacji na ME nie została absolutnie podjęta przez nią.

 

- Chętnie pojechałabym na te zawody. Nie wiem, co o tym myśleć w tej chwili - dodała zawodniczka AML Słupsk.

 

Dyrektor sportowy PZLA Krzysztof Kęcki przyznał, że powodem braku Witek w składzie na ME jest niedoleczona kontuzja obręczy barkowej, która uniemożliwia osiąganie przez nią wysokiej dyspozycji startowej w tej części sezonu.

 

- Chciałabym dowiedzieć się, który lekarz stwierdził lub ewentualnie wydał zakaz rzucania, bo byłam w Carolina Medical Center w Warszawie i Rehasport w Poznaniu i żaden lekarz nie zabronił mi rzucać. Chyba że pan Kęcki ma takie uprawnienia i tak bardzo się zna" - skomentowała słowa dyrektora sportowego PZLA zawodniczka.

 

Dodała, że w takim razie można zapytać po co są kryteria, "jeżeli i tak one nie mają później znaczenia"? 

jb, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze