Fogiel z Paryża: Glik nie był gotowy. Lewczuk zastąpi Piszczka?

Piłka nożna
Fogiel z Paryża: Glik nie był gotowy. Lewczuk zastąpi Piszczka?
fot. PAP

Paris Saint-Germain po raz ósmy zdobył Trofeum Mistrzów i wyrównał rekord Olympique Lyon. Nie trzeba dalej szukać głównego kandydata do tytułu mistrza Francji. Ale dla paryżan to normalka. Teraz poprzeczka zostanie zawieszona zdecydowanie wyżej. Każdy rezultat poniżej półfinału Ligi Mistrzów będzie uważany za porażkę. W sobotę na Universiade Sports Center w Shenzen paryżanie dali koncert gry miażdżąc zespół AS Monaco aż 4:0.

Paryski zespół wrócił już do Paryża, bo 12 sierpnia czeka go inauguracja rozgrywek Ligue 1 z Caen. W sobotę uczestnicy azjatyckiej wyprawy wrócili nad Sekwanę, ale w nagrodę za sukces ich nowy trener Thomas Tuchel dał im dwa dni odpoczynku. W poniedziałek na pierwszym pomundialowym treningu powinni zjawić się: Kylian Mbappe, Presnel Kimpembe, Alphonse Areola, Thomas Meunier oraz Edinson Cavani. Martwi zdrowie urugwajskiego El Matadora - w poniedziałek będzie wiadomo, kiedy wznowi treningi po kontuzji łydki, której nabawił się na początku mundialu.

Monaco w finale Pucharu Mistrzów pokazało, że - przynajmniej na razie - nie jest w stanie zagrozić zespołowi ze stolicy Francji. Jak mogłoby być inaczej, skoro w ostatnich siedmiu meczach między tymi dwoma zespołami paryżanie nie tylko wygrali wszystkie mecze, ale zdobyli aż 27 bramek! W sobotę piłkarzom Monaco umiejętności, a raczej sił starczyło zaledwie na kwadrans. Po wyprzedaży połowy zespołu trudno będzie Leonardo Jardimowi zmontować zespół, z którego kibice małego księstwa będą mogli być dumni, jak w ostatnich latach. Kamila Glika czeka również trudne zadanie, bo w formacji obronnej także doszło do sporego osłabienia. Ale taka jest polityka klubu i nawet Leonardo Jardim nie ma na nią wpływu. Musi budować zespół z towaru, jaki mu dostarczają rosyjscy właściciele.

W meczu o Superpuchar jego podopieczni przeszli obok spotkania, ale w niedzielę media nie są zbyt surowe w ocenie poszczególnych zawodników. Nas, kibiców "Biało-Czerwonych", a w szczególności nowego selekcjonera Jerzego Brzęczka, bardziej interesuje forma stopera reprezentacji. Glik jest tak ważnym ogniwem w zespole Monaco, że dziennik l'Equipe, który przyznał mu notę "trzy" w dziesięciostopniowej skali, poświęcił mu osobny komentarz pod tytułem: "Glik nie był gotowy".

"Był najmniej przygotowanym zawodnikiem spośród trójki środkowych obrońców. Pozycja libero miała mu dać trochę więcej oddechu. W pierwszych 20 minutach był agresywny i dobrze się ustawiał, później jednak zwody i zagrania bardzo ruchliwych paryskich napastników wprowadziły go w poważne tarapaty. Zabrakło mu szybkiej reakcji w pojedynkach. Był jakby symbolem zespołu Monaco, który nie był gotowy - ani psychicznie, ani fizycznie i nie utrzymywał dystansu" - pisze francuska gazeta.

W najbliższą sobotę Monaco uda się do Nantes, gdzie rozpocznie ligowy sezon. Zadanie będzie dość trudne, bo Waldemar Kita chce mocno wejść w rozgrywki z pięcioma Brazylijczykami w składzie i nowym trenerem. A to zawsze wielka niewiadoma.

Ostatnio dobre występy w Ligue 1 notuje inny nasz piłkarz - Igor Lewczuk. Jego urugwajski trener, Gustavo Poyet, przestawił go ze środka defensywy na prawą obronę. Może on będzie w stanie wypełnić lukę w reprezentacji Polski po odejściu Łukasza Piszczka? Grał praktycznie we wszystkich meczach towarzyskich w pierwszym składzie, a w ostatni czwartek zakwalifikował się do kolejnej, trzeciej rundy Ligi Europy - po zwycięstwie nad Łotyszami z Ventspils (1:0, 2:1).

Tadeusz Fogiel, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze