W sezonie 2018/2019 na boiskach Premier League znajdziemy siedmiu Polaków i wydaje się, że to grono już się nie powiększy. W Anglii okienko transferowe premierowo zostanie zamknięte wraz ze startem nowego sezonu, a więc już 9 sierpnia (dzień później inauguracja, a więc starcie Manchesteru United z Leicester City). Z angielskimi gigantami był tego lata łączony Robert Lewandowski, jednak 29-latek prawdopodobnie nie ruszy się z Bayernu Monachium.
 
Młodzi, gniewni
 
Po raz pierwszy na trochę szerszą skalę prawdopodobnie usłyszymy o Marcinie Bułce i Kamilu Grabarze. Młodzi bramkarze Chelsea i Liverpoolu (obaj są z rocznika 1999) dostali wiele szans w trakcie przedsezonowych przygotowań i obaj je doskonale wykorzystali. W obu przypadkach wielkie kluby borykają się z problemem bramkarzy i obecność młodych Polaków może się okazać zbawienna. Czy już teraz?
 
Mowa tu przede wszystkim o Bułce i jego pozycji w Chelsea. Wiele mówiło się tego lata o odejściu Thibauta Courtoisa do Realu Madryt, jednak transfer na tę chwilę stanął w martwym punkcie. Na ten moment podstawowym golkiperem The Blues jest starzejący się Willy Caballero, który ma za sobą fatalny mundial, a na trzeciego bramkarza sprowadzono jeszcze starszego Roberta Greena, który czasy świetności ma już dawno za sobą. Nowy menedżer Maurizio Sarri nie boi się stawiać na młodych, co udowodnił dając wiele szans 17-letniemu przebojowemu Callumowi Hudsonowi-Odoi, a w sparingach ku uciesze fanów dawał wiele szans na grę nieco starszemu Bułce.
 
Mierzący aż 196 centymetrów golkiper odpłacał się efektownymi i niezwykle pewnymi interwencjami, zatrzymując napastników Arsenalu czy Interu Mediolan. Kibice zaraz po jego debiucie w dorosłym zespole zaczęli się domagać ustanowienia 18-latka drugim bramkarzem. I faktycznie: włoski menedżer posadził go na ławkę rezerwowych w prestiżowym meczu o Tarczę Wspólnoty przegranym przez The Blues 0:2 z Manchesterem City, co zwiastuje duży awans w hierarchii klubu z Londynu. Bułka powinien mieć na ten sezon jasny cel: debiut w dorosłej drużynie w meczu o punkty. Tutaj wiele będzie zależeć od decyzji Courtoisa...
 
Nieco inaczej wygląda sytuacja Grabary, który również dostał swoją szansę w trakcie przygotowań do sezonu Liverpoolu, między innymi popisując się... kiwką na Alexisie Sanchezie, która była później odtwarzana w nieskończoność w mediach społecznościowych. The Reds rozbili jednak bank sprowadzając między słupki Alissona. Ich problemem mogą być "niechciani" Loris Karius i Simon Mignolet, którzy prawdopodobnie nie będą chcieli pogodzić się z rolą rezerwowych i poszukają minut na boisku w innych klubach. Na tę chwilę jednak szanse na grę Grabary w meczach o stawkę są bliskie zeru...
 
Dużo mniej mówi się o Mateuszu Hewelcie z Evertonu, który był już nawet na ławce rezerwowych dorosłego zespołu The Toffees w starciu Ligi Europy z Apollonem Limassol (3:0). Powszechnie wiadomo jednak, że angielskie zespoły "odpuszczają" fazę grupową mniej wartościowych z europejskich rozgrywek i często dają grać młodym zawodnikom. Wówczas Everton borykał się także z problemami personalnymi...
 
Święty Jan i wiecznie młody Lis Kapustka
 
Kolejnym wyróżnionym duetem są zawodnicy z rocznika 1996, a więc Jan Bednarek z Southampton i Bartosz Kapustka z Leicester City. Menedżer Lisów, Claude Puel przyznał ostatnio, że nie widzi dla młodego Polaka miejsca w składzie. Ofensywny pomocnik ostatni rok spędził na wypożyczeniu we Freiburgu (232 minut, jeden gol w siedmiu występach w Bundeslidze), jednak tam nie odbudował formy i prawdopodobnie zniknie gdzieś w zespołach młodzieżowych niedawnego mistrza Anglii.
 
Sytuację Kapustki mógł nieco poprawić transfer Riyada Mahreza do Leicester City, a więc największej gwiazdy zespołu grającej właśnie na pozycji Polaka. Ten jednak prawdopodobnie nie awansuje w hierarchii, bowiem błyskawicznie na miejsce Algierczyka ściągnięto jego rodaka, Rachida Ghezzala z AS Monaco.
 
Dużo lepiej wygląda sytuacja Bednarka, który dostał wiele minut w Southampton na zakończenie nieudanej kampanii 2017/2018. Święci byli o krok od spadku, jednak utrzymali się w lidze - także dzięki Bednarkowi, który strzelał wówczas bramkę w meczu z Chelsea i stał się ostoją defensywy na kilka końcowych kolejek. Mimo ściągnięcia na St. Mary's Stadium Jannika Vestergaarda za blisko 20 milionów euro, Polak wydaje się być poważnym kandydatem do pierwszego składu lub chociaż rotacji na pozycji środkowego obrońcy.
 
Mark Hughes, który jest menedżerem Świętych od marca widział w nim pewny punkt zespołu w każdym z trzech sparingów po powrocie Polaka do treningów (Dijon, Celta Vigo i Borussia Moenchengladbach), a preferowany przez niego system gry (trójka obrońców) każe przypuszczać, że Bednarka będziemy na boisku oglądać względnie często. Jego rywalami do gry będą także Jack Stephens, Maya Yoshida i Wesley Hoedt. W nowym sezonie Święci prawdopodobnie znowu będą kandydatem do spadku...
 
Tylko jeden pewniak
 
Najwięcej szans na grę daje się Łukaszowi Fabiańskiemu, który po świetnych występach w Swansea City dostał angaż w rosnącym w siłę West Hamie. Młoty są zespołem, które tego lata wydały gigantyczne pieniądze, ściągając do siebie wiele gwiazd, w tym Felipe Andersona, Jacka Wilshere'a czy Andriya Yarmolenko. Oczekiwania będą więc ogromne, a mimo obecności w zespole od wielu lat Hiszpana Adriana, to właśnie Polaka szykuje się na pewny punkt między słupkami.
 
Przez ostatnie cztery sezony w barwach walijskiego klubu "Fabian" opuścił zaledwie trzy mecze Premier League. Wszystko wskazuje na to, że podtrzyma świetną serię.
 
Na zakończenie przyjrzyjmy się Arturowi Borucowi i Krystianowi Bielikowi, którzy prawdopodobnie nie zasmakują w tym roku gry w najsilniejszej lidze świata. Po pełnym nadziei transferze do Arsenalu i debiucie w pierwszej drużynie za Arsene'a Wengera Bielik wyraźnie obniżył loty i nie jest przewidywany przez nowego menedżera, Unai'a Emery'ego do pierwszego składu. Hiszpan podczas letniego tournee testował młodszych od Polaka, którzy mają być uzupełnieniem składu już teraz: między innymi Matteo Guendouziego czy Joe Willocka. W ubiegłym sezonie zaliczył zaledwie cztery występy w Premier League 2 (do lat 23) i pomogłoby mu tylko wypożyczenie do niższej ligi.
 
Artur Boruc dostał kilka szans występu w przedsezonowych sparingach Bournemouth, jednak numerem jeden między słupkami Wisienek jest bezapelacyjnie Asmir Begovic. W ubiegłym sezonie 38-latek nie wystąpił w Premier League ani razu.
 
Niedawno Premier League opuścił wypożyczony do Çaykur Rizespor Jarosław Jach, który nie miał zbyt dużych szans na grę w Crystal Palace.