Aleksandra Szutenberg:  Panie Wojtku, jest pan mistrzem Europy! Czy to już do pana dotarło?

Wojciech Nowicki: Cieszę się, że wygrałem, ale myślę, że to dopiero za miesiąc do mnie dojdzie. Jeszcze jest cały sezon, na razie się na nim skupiam. Chciałbym po prostu odpocząć po tym konkursie, bo kosztował mnie dużo energii, a później będę myślał dalej o tym wszystkim. Jak odbiorę medal, to może już będę bardziej świadomy, że zostałem mistrzem Europy.

A.S.: Mówi pan, że sezon trwa, ale to chyba była docelowa impreza i to chyba był główny cel na ten sezon?

W.N.: Oczywiście, to była docelowa impreza, ale jest jeszcze na przykład Memoriał Kamili Skolimowskiej, na którym bardzo chętnie wystartuję. Od lat tam startuję i bardzo się z tego cieszę. Czeka mnie jeszcze chyba puchar interkontynentalny w Ostrawie. Na to też trzeba się przygotować, bo chciałbym rzucić jakieś dobre wyniki. Nie chcę rzucać bez treningu i z marszu, żeby nie zniżać lotów.

A.S.: Dzisiaj 80,12 wystarczyło do wygranej, ale tak naprawdę wewnętrzną rywalizację toczyliście z Pawłem Fajdkiem. Dziś, podobnie jak w całym sezonie, jest pan górą. Do tej pory nie było to jednak tak oczywiste.

W.N.: Wiadomo, ze Paweł jest bardzo dobrym zawodnikiem, można nawet powiedzieć, że świetnym. Bardzo cieszę się, że mogliśmy w tym roku porywalizować, bo to też pozytywnie nakręca nas do pracy i rzucania jak najlepszych wyników. Dzięki temu bardziej widowiskowe stają się też zawody. Mam nadzieję, że tak dalej będzie i nadal będziemy zdobywać dwa pierwsze miejsca. A czy raz wygram ja, raz Paweł, to już nie ma znaczenia. Abyśmy tylko byli dominatorami tej konkurencji.

A.S.: Jak sięgał pan po pierwszy medal wielkiej imprezy – brąz w 2015 roku na mistrzostwach świata, później poszła seria brązowych medali. Czy teraz jest początek złotej serii?

W.N.: Nie wiem, powiem pani za rok. Na pewno będę się przygotowywał. Tak naprawdę każdy medal cieszy, czy on jest złoty, srebrny czy brązowy.

Cała rozmowa z Wojciechem Nowickim do obejrzenia w załączonym materiale wideo.