Guba: Szkoda mi Niemki

Inne

Kulomiotka Paulina Guba po zdobyciu złotego medalu mistrzostw Europy w Berlinie powiedziała, że chciała mieć po konkursie wysoko uniesioną głowę. - Człowiek dorasta. Nie mogłam znów schodzić ze stadionu ze łzami w oczach - przyznała.

Do piątej kolejki 27-letnia Guba, wychowanka lekkoatletycznej sekcji Startu Otwock, była na drugim miejscu wynikiem 19,02. Prowadziła Niemka Christina Schwanitz pchnięciem na odległość 19,19. W ostatniej próbie mistrzyni Polski zdołała na Stadionie Olimpijskim posłać kulę jeszcze dalej (19,33), a reprezentantka gospodarzy odpowiedziała rezultatem 18,98.

 

"To mój życiowy sukces. Widziałam, że Niemka jest trochę zdenerwowana, bo było to po niej widać. Weszłam do koła, rozluźniłam się, bo miałam pierwsze pchnięcia dość słabe i uznałam, że nie mam przecież nic do stracenia. Nie wiedziałam jednak, że tą próbą zostanę mistrzynią" - przyznała Guba.

 

Polka z dużym spokojem opowiadała dziennikarzom o przebiegu konkursu. Od eliminacji było w niej widać pewność, że jest dobrze przygotowana. Twierdziła jednak, że reprezentantka gospodarzy raczej nie będzie w finale do pokonania. - Niemieccy kibice nadali jakiś rytm mojemu pchnięciu, bo wcześniej wszystko było dość wolne. Fajnie, że stadion się obudził na ostatnią kolejkę. Cieszę się z tego bardzo. Niemki trzeba pytać - dlaczego nie pchnęła w okolicach 20 metrów. Ją na pewno na to stać. Gdyby osiągnęła na początku konkursu 19,80, to nam przyszłoby walczyć jedynie o srebrny medal. Ja zrobiłam swoje - oceniła Guba.

 

To dopiero drugi medal dla Polski w historii tej konkurencji w mistrzostwach kontynentu. 80 lat temu brąz wywalczyła Wanda Flakowicz rezultatem 12,55... Rekord Polski wynosi 19,58. W czerwcu 1976 roku ustanowiła go Ludwika Chewińska. To najstarszy lekkoatletyczny rekord kraju. Guba w tym roku bardzo się do niego zbliżyła. Na Memoriale Kamili Skolimowskiej we Władysławowie uzyskała 19,38.

 

"Człowiek dorasta i tutaj w Berlinie postanowiłam, że w końcu po konkursie będę mogła unieść głowę nieco wyżej. Wcześniej nie wychodziły mi starty na najważniejszych imprezach, m.in. rok temu w mistrzostwach świata w Londynie. Postanowiłam wtedy, że więcej nie dopuszczę do tego, żebym schodziła ze łzami w oczach ze stadionu" - dodała.

 

Jej zdaniem na ten sukces złożyła się praca z trenerem Edmundem Antczakiem i długie godziny spędzone na siłowni. - Bardzo dziękuję mojemu szkoleniowcowi, bo to co on ze mną wytrzymuje, to przechodzi czasami ludzkie pojęcie. W końcu jestem kobietą. Jemu należą się wielkie brawa, bo to też jego złoty medal - mówiła wyraźnie wzruszona.

 

Guba oceniła, że od tego sezonu jest w kole szybsza i sprawniejsza, bo postawiła na przygotowanie motoryczne. Przyznała, że wykonuje bardzo różne ćwiczenia gimnastyczne - często niestandardowe. - Najważniejsze, że przynoszą zadowalające efekty. Rezerwy na pewno mam jeszcze w treningu siłowym. Możliwe, że mogę pchać w okolicach 20 metrów - zaznaczyła.

 

Po igrzyskach w Rio de Janeiro w 2016 roku zastanawiała się czy nie zakończyć kariery. Do jej kontynuowania namówił ją trener, a wspierali rodzice. To im mistrzyni Europy zadedykowała swoje zwycięstwo. - Oni zawsze mnie wspierali - czy było dobrze czy źle. Bardzo im za to dziękuję - stwierdziła.

 

Kulomiotka od dawna uważana jest przez kolegów z reprezentacji za duszę towarzystwa i dobrego ducha ekipy. W środę podkreślała, że po prostu, jak każdy człowiek, lubi się śmiać. Jej zdaniem nie ma sensu uciekać od świata i siedzieć w pokoju, a warto nawiązywać dobre relacje z innymi ludźmi. Przed samymi mistrzostwami Gubie coś strzeliło w plecach i musiała przejść na trening zastępczy. Być może kilka dni luzu zadecydowały, że potrafiła w ostatniej kolejce wykrzesać z siebie sporo energii.

 

"To co zrobiłam dzisiaj napędza do dalszego treningu. Możliwe, że jesteśmy tak dobrym narodem w sportach siłowych, bo nie kombinujemy, a ciężko trenujemy. Po raz pierwszy w pchnięciu kulą wystąpiłam na zawodach szkolnych i uzyskałam 8 czy 9 metrów. Wcale się w tym nie emocjonowałam. Nie przesadzajmy, że w kuli można się zakochać. Bardzo imponował mi Tomasz Majewski. Podziwiałam go za sukcesy i chcę pójść w jego ślady" - dodała.

 

Biało-czerwona ekipa ma obecnie w dorobku pięć medali. Wcześniej po dwa złote i dwa srebrne zdobyli w rzucie młotem Wojciech Nowicki (KS Podlasie Białystok) i Paweł Fajdek (KS Agros Zamość), a w pchnięciu kulą Michał Haratyk (KS Sprint Bielsko-Biała) i Konrad Bukowiecki (AZS UWM Olsztyn).

A.J., PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze