Kobiecym okiem: Swojski dream team

Inne
Kobiecym okiem: Swojski dream team
fot. PAP

W zakończonych w niedzielę w Berlinie mistrzostwach Europy lekkoatletyczna reprezentacja Polski po raz trzeci z rzędu sięgnęła po 12 medali. Jakościowo były one minimalnie lepsze niż przed dwoma laty w Amsterdamie i nieporównywalnie bardziej wartościowe niż cztery lata temu w Zurychu. Czy możemy więc współczesną reprezentację stawiać na równi z legendarnym Wunderteamem?

W najlepszych latach dla polskiej królowej sportu biało-czerwoni na kolejnych trzech mistrzostwach Europy sięgali odpowiednio po 12 medali (8 złotych, 2 srebrne i 2 brązowe) w 1958 roku w Sztokholmie; 13 (3-5-5) - w 1962 roku w Belgradzie oraz 15 (7-5-3) - w 1966 roku w Budapeszcie. Liczbowo dorobek naszego współczesnego super teamu jest minimalnie mniejszy, ale są przesłanki ku temu, by wierzyć, że ta reprezentacja będzie nas cieszyć jeszcze przez długie lata.


Po pierwsze w kadrze na mistrzostwa Europy było wielu bardzo młodych zawodników, którzy bili swoje rekordy życiowe i może jeszcze bez medali, ale meldowali się w finałach swoich konkurencji.


Po drugie ci młodzi mają u swojego boku doświadczonych, wielkich bohaterów – medalistów igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata, którzy traktują ich jak partnerów i służą dobra radą i wsparciem.


Po trzecie i chyba najważniejsze – w tej kadrze panuje fantastyczna ATMOSFERA! Zawodnicy nie tylko mówią o niej jednym głosem, ale ten reprezentacyjny „team spirit”, mimo że w większości każdy z nich walczy indywidualnie, widać i czuć co najmniej z kilometra. Widać, jak wzajemnie nakręcają się do walki Nowicki z Fajdkiem, jak wspólnie do zdjęć po wywalczeniu dwóch najcenniejszych medali pozują Haraktyk i Bukowiecki, czy jak Lisek z Wojciechowskim udzielają wywiadów w duecie, by na koniec z uśmiechem przybić sobie „żółwika”.

 

Z kobiecą sztafetą 4x400m, czyli „Aniołkami”, a od soboty także „Złotkami” trenera Matusińskiego myślę, że spokojnie można by było nakręcić improwizowany serial komediowy, w którym zwariowanych pomysłów, śpiewów, gagów i dowcipów starczyłoby na co najmniej 100 odcinków. Gdy tuż po wywalczeniu przez Małgorzatę Hołub-Kowalik, Igę Baumgart-Witan, Patrycję Wyciszkiewicz i Justynę Święty-Ersetic złotego medalu, spędziłam z tą pierwszą trójką około 15 minut w strefie wywiadów w oczekiwaniu, by dołączyła do nas także indywidualna mistrzyni Europy, uśmiałam się jak nigdy i zapragnęłam być częścią tej ekipy, by chociaż nosić im ręczniki! Trener Matusiński o swoich podopiecznych też wypowiada się w samych superlatywach, chwaląc ich profesjonalne podejście do sportu i doskonałe wyczucie, kiedy jest czas na trening, a kiedy można pozwolić sobie na odrobinę rozluźnienia i zabawę.


Apropos czekania „Aniołków” na udzielenie wywiadu. Nie musiały tego robić i pewnie wielu sportowców by tego nie zrobiło, prosząc ewentualnie o szybkie rozmowy indywidualne. A one nie dość, że cierpliwie czekały na rozrywaną Święty-Ersetic, to jeszcze w tzw. mix zonie zrobiły wokalno-aktorskie show doprowadzając do śmiechu dziennikarzy z całego świata. Dlaczego? Bo są normalne! I takie ludzkie. Podobnie jak ta cała reprezentacja.

 

Przez tydzień pracy w Berlinie nie zdarzyło się nam, żeby ktoś odmówił udzielenia wywiadu, albo sprawiał problemy w umówieniu się na dłuższą rozmowę - co w przypadku innych tych najbardziej popularnych dyscyplin nierzadko jest regułą. Mimo że spora część polskich lekkoatletów ma na swoim koncie medale igrzysk olimpijskich, mistrzostw świata i Europy nie ma w nich za grosz „gwiazdorstwa”. Są mili, uśmiechnięci, fajni, ludzcy, tacy swojscy - tacy nasi! I chyba to jest ich największa siła. I niech ta siła poniesie ich do jak największej liczby medali olimpijskich za dwa lata w Tokio! Bo, by sportowo dorównać legendarnemu Wunderteamowi, brakuje im jeszcze tylko spektakularnego występu na igrzyskach. I tego tej reprezentacji z całego serca życzę!

Aleksandra Szutenberg, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze