Dla Fury'ego był to drugi występ w tym roku. Dwa miesiące temu w dość kiepskim stylu pokonał przed czasem dużo mniejszego Sefera Seferiego, choć zrobił to bardzo pewnie. Z Francesco Pianetą również nikt nie spodziewał się trudnej przeprawy, zwłaszcza że i tak wszyscy fani rozprawiali już o potencjalnej walce z mistrzem świata WBC Deontayem Wilderem.

 

Najpierw jednak musiał pokonać byłego pretendenta do tytułu wagi ciężkiej. Włoch w karierze trzykrotnie przegrywał przed czasem, ale tym razem wytrwał wszystkie 10 rund. Fury wygrał, lecz czy zachwycił? Nie ulega wątpliwości, że był kolejny test przed poważniejszymi starciami, a Anglik spokojnie punktował przeciwnika. Kąsał go głównie prostymi oraz uderzeniami na tułów.

 

Pianeta kilka razy złapał go przy linach, ale nie miał takiej mocy, by zrobić mu krzywdę. Fury bardzo dobrze pracował na nogach i nie był zagrożony nawet przez sekundę. Dla kibiców zgromadzonych w Belfaście nie był to jednak porywający występ, więc zaraz po ostatnim gongu usłyszeliśmy gwizdy...

 

Wszyscy trzej sędziowie punktowali 100:90 dla Fury'ego.