Milik miał pecha, bowiem sędziowie nie uznali mu trafienia w 41. minucie meczu z Lazio. Na jego szczęście chwilę później raz jeszcze wykazał się instynktem strzeleckim i trafił do siatki już poprawnie, zamieniając na gola dogranie Jose Callejona. Wcześniej sędziowie po analizie wideo orzekli faul jego kolegi, Kalidou Koulibaly'ego i anulowali bramkę.

Napoli wygrało 2:1, a Ancelotti nie może się nachwalić reprezentanta Polski. Włoski szkoleniowiec objął zespół po Maurizio Sarrim i rozpoczął sezon od zwycięstwa, niejako przywracając 24-latka do gry. Milik miał liczne problemy zdrowotne, przez co często był przez Włocha sadzany na ławce rezerwowych.

Ancelotti prowadził już w swojej karierze kluby z każdej najmocniejszej ligi świata. Porównał więc Milika do swojego byłego podopiecznego z lat 2001-2006.

"Ciężko ocenić, kto był lepszym snajperem: Milik czy Szewczenko. Ukrainiec był gwiazdą Serie A na przełomie wieków, Milik jest mocny tu i teraz. Życzę mu, aby dokonał w karierze tego, co Szewa. W tym sezonie może zdobyć wiele bramek" - skomentował podekscytowany Ancelotti.