Wydaje się, że Anglik nie potraktował Francesco Pianety zbyt poważnie, gdyż częściej wypowiadał się o potencjalnym starciu z Deontayem Wilderem (40-0, 39 KO), do którego ma dojść jeszcze w tym roku. Fury to jednak na tyle klasowy pięściarz, że bez większych problemów poradził sobie z Włochem, wygrywając każdą z rund.

 

Oglądając ten pojedynek można było odnieść wrażenia, że Fury'emu zależy na przeboksowaniu pełnego dystansu. Jak podaje w środę "The Sun" taki był plan trenera Bena Davidsona, który szczegółowo rozpisał każde trzy minuty rundy między linami.

 

Fury robił, to co nakreślił mu trener, ale przed dziesiątą rundą poprosił na zgodę do szalonego ataku i znokautowania rywala. Zielonego światła jednak nie otrzymał.

 

- Powiedziałem mu "rób to, co robiłeś do tej pory". To było dla mnie bardzo ważne. Robił dokładnie to, czego oczekiwałem, zadawał ciosy, stopował Pianetę, pokazał trochę dobrego boksu, trochę czystej pracy, a o to prosiłem. Byłem z tego zadowolony - przyznał Davidson.