Knurów to miasto jakich wiele w województwie śląskim, a wyróżnia się tym, że jest drugim co do wielkości miastem w Polsce niebędącym siedzibą powiatu. Miejscowość zamieszkuje około 40 tysięcy mieszkańców, wśród których nie ma już zarówno braci Dudków, jak i Piątków, których do emigracji zmusiła piłkarska kariera. Ci drudzy dopiero zaczynają jednak przygodę z poważną piłką i na pewno chcieliby osiągnąć tyle, co ich rodacy z Knurowa.

 

W środę 22 sierpnia Jakub i Kacper zrobili coś, dzięki czemu po raz pierwszy jest o nich głośno w skali całego kraju. Obydwaj strzelili po golu w starciu ich GKS-u Tychy z Garbarnią Kraków. Dla każdego z nich była to debiutancka bramka w dorosłej drużynie z Tychów, w której co ciekawe więcej występów ma jak na razie młodszy z braci Kacper urodzony w 2000 roku.

 

Po meczu rodzeństwo próbowało ustalić wersję czy w przeszłości było jakieś spotkanie, w którym obaj wpisaliby się na listę strzelców. - Nie przypominam sobie meczu z rezerw, ani w juniorach, w którym byśmy razem grali i strzelili gola - powiedział Kacper, a wtórował mu Kuba. Trzeba jednak podkreślić, że drogi braci Piątków w pewnym momencie się rozeszły. Obydwaj grali i trenowali w klubie Stadion Śląski Chorzów w sezonie 2011/2012, aby później, przez następne 4 i pół sezonu reprezentować barwy innych drużyn.

 

Młodszy Kacper bardzo szybko przeniósł się do Tychów, gdzie szkolił się w drużynie Chrzciciela Tychy, a następnie został wzięty pod skrzydła GKS-u. Droga urodzonego w 1998 roku Jakuba była ciekawsza, bo zaliczył on nawet epizod w juniorach Legii Warszawa, a przez półtorej roku był również zawodnikiem Rakowa Częstochowa. Na wiosnę w sezonie 2016/2017 obydwaj ponownie znaleźli się w jednym mieście i Kacper pomagał Kubie aklimatyzować się w Tychach.

 

Bracia mieszkają razem i mają ustalony szczegółowy podział obowiązków w domu, o czym opowiada Kacper. - Nie ma co zmieniać przyzwyczajeń, jak dobrze idzie. Ja wolę sobie pospać, a niech on gotuje, ja mogę sprzątać - mówi młodszy z braci w rozmowie z telewizją klubową GKS-u Tychy. W tym sezonie on więcej czasu spędza na ławce rezerwowych, natomiast pierwszym wyborem Ryszarda Tarasiewicza, jeśli chodzi o młodzieżowca jest Jakub. 20-latek wyszedł w pierwszej jedenastce także na mecz z Garbarnią i w 17. minucie sprokurował rzut karny.

 

- Bardzo się cieszę, że udało mi się szybko zrehabilitować za sprokurowany rzut karny. Zachowałem się głupio we własnym polu karnym, na szczęście w szesnastce rywala było dużo lepiej - mówi Kuba o sytuacji z 34. minuty. Wtedy to strzelił najładniejszego gola w swojej dotychczasowej przygodzie z piłką, posyłając futbolówkę do siatki efektownym wolejem od poprzeczki. - Strzelałem ładne gole na treningach, ale to nie jest to samo co w meczu, do tego ligowym, o punkty - twierdzi starszy z braci.

 

Talent Piątków wykuwał się najpierw na podwórku w Knurowie, podobnie jak w przypadku braci Dudków. - Graliśmy często w tysiąca jak byliśmy młodsi i widać teraz efekty tej gry na podwórku - powiedział po meczu Kuba nawiązując do tego, że piłka po strzałach jego i Kacpra wpadła do siatki od poprzeczki. W popularnym "tysiącu" Marcin Cabaj miałby już po takich dwóch uderzeniach na swoim koncie 500 punktów.

 

Co ciekawe różnica wieku między rodzeństwem Piątków wynosi dwa lata, czyli tyle samo co w przypadku Dudków. W tamtym przypadku większą karierę zrobił starszy z braci - Jerzy. Czy podobnie będzie u Piątków, czy jednak może to Kacper "przerośnie" Kubę osiągnięciami?