Fani Bundesligi nie mogli narzekać na mecz otwarcia tegorocznego sezonu. Zgodnie z tradycją wziął w nim udział aktualny mistrz, jednak temperaturę dodatkowo podgrzał fakt, że przeciwnikiem Bayernu została drużyna, która była rewelacją minionych rozgrywek i zakończyła je na wysokim trzecim miejscu. Mowa o TSG 1899 Hoffenheim, ekipie prowadzonej przez najmłodszego trenera ligi - Juliana Nagelsmanna.

W przerwie między sezonami do "Wieśniaków" dołączyło pięciu piłkarzy: Kasim Adams (BSC Young Boys), Leonardo Bittencourt (FC Koeln), Ishak Belfodil (Standard Liege), Vincenzo Grifo (Borussia Moenchengladbach) oraz Joshua Brenet (PSV Eindhoven).

Jedynie dwa transfery dopięli w tym czasie "Bawarczycy": Z Vancouver Whitecaps FC za 10 mln euro przyszedł Alphonso Davies, a z FC Schalke 04 bez kwoty odstępnego pozyskano Leona Goretzkę. Dodatkowo z wypożyczenia wrócili Renato Sanches (Swansea City), Serge Gnabry (TSG 1899 Hoffenheim) oraz Douglas Costa (Juventus).

Wynik meczu otworzył w 23. Thomas Mueller, gdy z rzutu rożnego praktycznie na głowę dośrodkował mu Joshua Kimmich. Niemcowi nie pozostało nic innego, jak tylko skierować piłkę do bramki z odległości około trzech metrów.

Goście mogli wyrównać rezultat 11 minut później, gdy zaskoczyli "Bawarczyków" szybką kontrą. Z lewej strony pola karnego dośrodkował wówczas jeden z podopiecznych Nagelsmanna, a znajdujący się w odległości sześciu metrów od bramki Joelinton nie dał rady skierować piłki do bramki.

W 45. minucie Nico Schulz ostro sfaulował Kingsleya Comana i Francuz nie był już w stanie kontynuować gry. Zawodnik Hoffenheim obejrzał za to zagranie żółtą kartkę, a następnie... sam zaczął odciągać od sędziego broniących go kolegów. Rozumiejąc swoją winę podszedł następnie do znoszonego z boiska Comana i przeprosił go za faul.

Gościom udało się wyrównać w drugiej połowie za sprawą Adama Szalaia, który świetnie zabrał się z piłką, a następnie mocnym strzałem posłał ją tuż obok lewego słupka bramki Manuela Neuera.

Następnie wydarzyła się rzecz dość nieoczekiwana. Za faul na Francku Riberym sędziujący zawody Bastian Dankert podyktował dla gospodarzy rzut karny. Do piłki podszedł Robert Lewandowski i spróbował zaskoczyć stojącego w bramce Olivera Baumanna, jednak uderzył słabo i golkiper zdołał odbić piłkę. Do tej dopadł jednak Arjen Robben i wpakował ją do bramki. Gdy wydawało się, że seria "Lewego" wykorzystanych karnych zakończyła się, sędzia dopatrzył się zbyt wczesnego wbiegnięcia zawodników w obręb "szesnastki" i po konsultacji VAR nakazał powtórzenie stałego fragmentu gry.

Za drugim razem Lewandowski już się nie pomylił i mógł podziękować sędziemu za jego drobiazgowość. Wcześniej zdarzyło mu się nie wykorzystać rzutu karnego 10 marca tego roku w meczu z Hamburger SV i był to pierwszy taki przypadek od... 17 sierpnia 2014 roku!

Wynik meczu ustalił w 90. minucie Robben, gdy kapitalnym wyrzutem z autu popisał się Kimmich, Mueller trzeźwo zagrał piłkę do wybiegającego za obrońcę Holendra, a ten mocnym strzałem "pod ladę" dopełnił dzieła zniszczenia.

Bayern Monachium - TSG 1899 Hoffenheim 3:1 (1:0)

Bramki: Mueller 23', Lewandowski (82' - rzut karny), Robben 90' - Szalai 57'.

Żółte kartki: Mueller - Kasim, Bittencourt, Kaderabek, Schulz.

 

Bayern: Manuel Neuer - Joshua Kimmich, Jerome Boateng, Niklas Sule, David Alaba - Javi Martinez (67' Leon Goretzka) - Thomas Mueller, Thiago Alcantara - Kingsley Coman (45+4' Arjen Robben), Robert Lewandowski, Franck Ribery (83' James Rodriguez).

TSG 1899 Hoffenheim:
Oliver Baumann - Nuhu Kasim (67' Kevin Akpoguma), Kevin Vogt (74' Havard Nordtveit), Ermin Bicakcic - Pavel Kaderabek, Leonardo Bittencourt, Florian Grillitsch, Vincenzo Grifo (46' Steven Zuber), Nico Schulz - Joelinton - Adam Szalai.

Sędzia: Bastian Dankert.