Piłka nożna

Liga Mistrzów i Liga Europy w Polsat Sport...

Pierwszy mecz, rozgrywany na stadionie Groupama Arena (obiekt należący do Ferencvárosi TC) zakończył się wygraną AEK 2:1.

- To był bardzo wyrównany mecz, co zresztą potwierdzają statystyki. W niektórych z nich byliśmy nawet lepsi od przeciwników. Oczywiście najważniejszą statystyką jest wynik, a ten był korzystny dla AEK. Cieszę się, że dopingowało nast tak wielu kibiców. Piłkarze dali z siebie wszystko i widać, że nie mieli problemów z nastawieniem mentalnym. W Atenach również damy z siebie wszystko. Nigdy się nie poddamy i zawsze będziemy wierzyć w zwycięstwo - o to przecież właśnie chodzi w piłce nożnej - powiedział po pierwszym meczu trener Mol Vidi FC Marko Nikolics.

Wiele kontrowersji na Węgrzech wzbudziło wyrzucenie w 23. minucie przez arbitra Gianlukę Rocchiego zawodnika gospodarzy - Szabolcsa Husztiego.

- Nigdy nie komentuję pracy sędziów. Mogę tylko powiedzieć, że ciężko się grało w "dziesiątkę" - dodał szkoleniowiec, który przyznał dziennikarzom, że tylko wyglądał na spokojnego, jednak miał również świadomość, że nie może sobie pozwolić na utratę koncentracji.

Wygrywając z Mol Vidi AEK ustanowiło w Grecji rekord, jeśli chodzi o mecze w europejskich pucharach bez porażki. Ostatni raz ateńczykom noga powinęła się w 2017 roku, w trzeciej fazie eliminacji Ligi Mistrzów. Wówczas lepsze okazało się CSKA Moskwa, mimo że trenerem Greków był wówczas Manolo Jimenez (wynik meczu 0:3).

Po tej porażce, aż do meczu z Węgrami, AEK nie przegrało w dwunastu kolejnych meczach, wliczając w to nawet dwumecze z takimi firmami jak AC Milan (dwa bezbramkowe remisy), Dynamo Kijów (1:1, 0:0) czy Celtic (2:1, 1:1). W ten sposób zrównało się pod tym względem z inną grecką drużyną - PAOK Saloniki. Zwycięstwo nad Mol Vidi FC w zeszłym tygodniu wyniosło ich na samodzielne, pierwsze miejsce w tym zestawieniu. W dodatku było to pierwsze zwycięstwo ateńczyków w Budapeszcie - poprzednie pięć meczów na Węgrzech zakończyło się dla AEK trzema porażkami i dwoma remisami.

Po meczu na stadionie Ferencvárosi TC, do szatni ateńczyków wszedł właściciel klubu i powiedział swoim piłkarzom, że jeżeli uda im się awansować do fazy grupowej Ligi Mistrzów, to do obiecanej wcześniej premii 1,5 mln euro dorzuci im dodatkowe 300 tysięcy.

- Walczcie sercem i duszą! Dla każdego z nas będzie to mecz życia - powiedział Dimitris Melissanidis, grecki miliarder i właściciel AEK.

W przerwie między pierwszym meczem, a rewanżem węgierski zespół ściągnął do siebie z Dinama Zagrzeb bośniackiego napastnika Armina Hodzicia. Na transfer 23-letniego piłkarza Vidi wydało nieco ponad 2 mln euro i jest to absolutny rekord, jeśli chodzi o węgierską ligę. Dotychczas najdroższym piłkarzem na Węgrzech był Mbaye Diagne, za którego w 2016 roku Ujpest zapłacił Juventusowi około miliona euro. Senegalczyk grał jednak w fioletowo-białym stroju zaledwie pół roku, po czym odszedł do Chin (Tianjin Teda). Najdroższym transferem Vidi był zaś do tej pory Laszló Lencse - w 2010 roku zapłacono za niego MTK Budapeszt 800 tysięcy euro.

Vidi zakontraktowało Hodzicia w poniedziałek, więc nie zagra on w rewanżowym meczu z AEK i będzie stanowił wzmocnienie zespołu z Székesfehérváru dopiero w grupowej fazie Ligi Mistrzów bądź Ligi Europy.

Sędzią spotkania będzie Szymon Marciniak i węgierska prasa widzi w tym dobry omen nie tylko ze względu na polsko-węgierską przyjaźń. 37-letni Polak sędziował już w przeszłości kilka meczów węgierskich drużyn, wliczając w to m.in. udany w wykonaniu Videotonu FC (dawna nazwa Vidi) mecz z KAA Gent (3:0) w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy (2012/2013). Był również arbitrem wygranego przez Debreceni VSC meczu z BATE Borysów (1:0) w trzeciej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów sezonu 2014/2015 oraz przegranego przez Ferencvárosi TC rewanżu z Aalesunds FK (1:3) w drugiej fazie kwalifikacji Ligi Europy sezonu 2011/2012.

W dodatku Polak sędziował również przegrany, zeszłoroczny mecz reprezentacji Madziarów z Portugalią (0:3 w Lizbonie) oraz wcześniejszy mecz "Bratanków" z Duńczykami (2:2 w 2014 roku).

Ze względu na dobrą grę w eliminacjach powołania od nowego selekcjonera reprezentacji Węgier otrzymało aż sześciu węgierskich piłkarzy Vidi: Attila Fiola, István Kovács, Ádám Kovácsik, Máté Pátkai, Krisztián Tamás oraz Paulo Vinícius.

"Nadzieja wciąż się tli: Od 23. minuty zespół z Székesfehérváru grał w osłabieniu i choć po przerwie czerwoną kartkę obejrzał jeden z piłkarzy AEK, to wówczas na tablicy wyświetlał się już wynik 0:2. Gol Danko Lazovicsa zmniejszył rozmiar porażki, dzięki czemu nadal można mieć nadzieję, że podopiecznym Nikolicsa uda się przechylić w Atenach szalę zwycięstwa na swoją stronę - pisano w czwartkowym wydaniu Nemzeti Sport.

 



"Nie musimy się poddawać! - Nie mogę pogodzić się z czerwoną kartką: W pierwszym meczu główne role w szeregach Vidi odegrali István Kovács oraz Szabolcs Huszti. Pierwszy zagrał kapitalne spotkanie, natomiast drugi wyleciał z boiska w 23. minucie, po dość kontrowersyjnej decyzji sędziego" - napisano dzień później.

 



"Dziś rozstrzygnie się gdzie zagramy jesienią!: Liga Mistrzów czy Liga Europy? We wtorek okaże się jaka przyszłość czeka jesienią klub z Székesfehérváru oraz jego nowego, bośniackiego napastnika" - napisali węgierscy dziennikarze na pierwszej stronie wtorkowego wydania Nemzeti Sport.

 

 

Transmisja meczu AEK Ateny - Mol Vidi FC od godziny 20.14 w Polsacie Sport Premium 3 PPV. Komentują Piotr Przybysz i Robert Zieliński. Początek przedmeczowego studia od godziny 19.00 w Polsacie Sport Premium 1.