Kadziewicz: Nie ufam trenerowi Heynenowi. Nikt tak jeszcze nie prowadził reprezentacji

Siatkówka

- Dlaczego reprezentacja Polski po sukcesie w 2014 roku skończyła tak źle? - na to pytanie Marcina Lepy nie potrafił odpowiedzieć Łukasz Kadziewicz. Były reprezentant Polski podjął się jednak próby charakteryzacji kadry Vitala Heynena i nadziei z nią związanymi. - Nie do końca ufam trenerowi. Nikt tak jeszcze nie prowadził reprezentacji - powiedział "Kadziu".

Marcin Lepa: Co się stało z naszą drużyną po 2014 roku, że jedziemy jako jedna z dziesięciu, a nie faworyt MŚ 2018?
 
Łukasz Kadziewicz: To jest świetne pytanie. Mamy kilka nazwisk, które w 2014 roku zrobiły ogromny postęp. Mateusz Mika wyskoczył i grał fantastycznie; wydawało się, że z Karola Kłosa będzie środkowy na lata. Okazało się jednak, że drużyna bez Zagumnego, Wlazłego, Winiarskiego nie daje rady. Fabian Drzyzga nie rozwinął się tak, jak myśleliśmy. Wydawało nam się, że wskoczy w buty Zagumnego i będzie rozgrywał przez piętnaście lat. Rozwój nie był tak harmonijny. Cała sytuacja z wymianą trzech trenerów w ciągu czterech lat...
 
Co jest takiego w naszej siatkówce, że tak często zmieniamy trenerów?
 
Bo jest za dobrze! Są zbyt cieplarniane warunki. Potencjał młodzieży jest bardzo duży, jednak liga bez spadków wychowała nam troszkę jałowe pokolenie.
 
Jak oceniasz naszą drużynę po Memoriale Wagnera? Jesteśmy tam gdzie powinniśmy?
 
Dawno nie pamiętam, żebyśmy mieli takich trzech środkowych. 20-latek, który wchodzi i jest liderem drużyny. Na takiego Kochanowskiego będziemy czekać dziesięć lat. Z kadrą jesteśmy w połowie drogi. Jesteśmy w drugiej grupie drugiego rzędu, jeśli mamy się porównać z mocarstwami. Być może z tego niedostatku coś się urodzi.
 
Ufasz trenerowi Heynenowi?
 
Nie do końca. Jest to człowiek, który prowadzi reprezentację Polski, jak jeszcze nikt nie prowadził. Sytuacja z Pawłem Zatorskim jest dla mnie kompletnie nieadekwatna. Krzyczeć przy dziesięciu tysiącach ludzi można na innych chłopaków, a nie na zamkniętego w siebie "Zatora". Ale nie ufałem też trenerowi Antidze, który wyskoczył ze spodenek, ubrał dresy i został selekcjonerem.
 
Czyli nie załapujemy się do czołowej szóstki mistrzostw świata i zmieniamy selekcjonera?
 
Tak jest podobno skonstruowany kontrakt Heynena. Sam trener powiedział, że jest to dżentelmeńska umowa. To była jego decyzja. Miał pomysł na tę reprezentację. Preferuje szkołę amerykańską.
 
Rozmowa Marcina Lepy z Łukaszem Kadziewiczem w ramach nowego kanału "Prawda Siatki" w załączonym materiale wideo.
Marcin Lepa, ch, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze