Jerzy Mielewski: Trzy mecze i trzy zwycięstwa. Dawno tak dobrze nie było.

Wojciech Drzyzga: To był dobry, poważny sprawdzian. Graliśmy z naprawdę wymagającymi reprezentacjami. Takich sparingpartnerów jak Rosja, Francja czy Kanada można sobie wymarzyć. Myślę, że trener otrzymał pewne odpowiedzi, a chłopakom turniej przyniósł wiele satysfakcji. Potwierdza się, że Heynen będzie utrzymywał ten sposób prowadzenia drużyny. On ma swój plan i wydaje się, że zawodnicy się go nauczyli. Potrafią wchodzić z rezerwy, potrafią też jednego dnia nie grać, a w drugim prezentują się świetnie. Z pewnością poprawiło to atmosferę, bo każdy z nich czuje się teraz ważnym elementem drużyny.

Jesteśmy mistrzami świata, zdobyliśmy ten tytuł cztery lata temu. Jakbyś porównał obie te reprezentacje?

Ten zespół nie ma tak wyraźnych liderów, jakich na początku turnieju miał ten z roku 2014. Dobrze jednak pamiętamy rozwój wspomnianego turnieju. Okazało się wtedy, że nawet przy problemach poszczególnych zawodników podstawowego składu potrafiliśmy dobrze zagrać. Jeśli chodzi o poszczególne elementy, to tam nasz flot był zaskakujący dla całego świata.

Do czego teraz dążymy, jeśli chodzi o grę? 

Generalnie jesteśmy bardzo wrażliwą drużyną, kiedy przyjęcie powoduje, że musimy grać wysoką piłką. Nie zawsze musimy tak grać, nawet kiedy przyjęcie jest niedobre, ale nie unikniemy takich sytuacji. Na tym polu niestety odstajemy od tych najlepszych świata. Natomiast na pewno zniknął drastyczny problem z początku sezonu, czyli słabe lewe skrzydło.

Czy mecz z Rosją tchnął w ciebie dużo więcej optymizmu?

Rosja była trochę nękana kontuzjami. Nie chciałbym osłabić poziomu zwycięstwa, nie chce też go przeceniać, ale dla chłopaków było to ważne zwycięstwo, bo jesteśmy zespołem po przejściach. Teraz morale drużyny ewidentnie poszły w górę. Wiemy, że to nie była Rosja z Lille, ale my też nie wystawiliśmy najmocniejszego składu. Jeżeli plan Heynena wypali, to połowę książek o metodyce prowadzenia zespołu można spalić lub podłożyć pod krzesło.

 

Rozmowa Jerzego Mielewskiego z Wojciechem Drzyzgą do obejrzenia w załączonym materiale wideo.