Kaliszanie, którzy w poprzednim sezonie debiutowali na boiskach superligi, byli rewelacją rozgrywek. Władze klubu liczyły, że 11-12 miejsce będzie sukcesem, tymczasem beniaminek odpadł dopiero w ćwierćfinale play off z późniejszym mistrzem kraju VIVE Kielce.

- Celem na ten sezon jest awans do najlepszej ósemki. Jeśli uda "ugrać" się coś więcej, to będzie tylko na plus. Ten sezon może być trudniejszy dla nas, nie ma już takich kopciuszków, słabsi sami się wyeliminowali, nie ma też beniaminków, dlatego dół tabeli będzie dużo silniejszy. Dodatkowo dochodzi walka o utrzymanie się, co sprawia, że drużyny są bardziej zdeterminowane. Oczywiście, my nie zakładamy, że znajdziemy się w dolnej części tabeli, bo byłaby to dla nas porażka. Natomiast tych zespołów aspirujących do grupy mistrzowskiej jest, moim zdaniem, co najmniej dziesięć - powiedział prezes MKS.

W składzie kaliskiego zespołu, w porównaniu do poprzedniego sezonu, nie doszło do większych zmian. Skład został praktycznie już zamknięty w marcu. Odeszli dwaj bramkarze Filip Jarosz i Edwin Tatar oraz Arkadiusz Gałecki. Do drużyny z kolei dołączyli bramkarze - reprezentant Białorusi Artem Padasinow (HC Gomel) i Błażej Potocki, dla którego to jest powrót do kaliskiego klubu po dwóch latach. Klub podpisał też kontrakty z rozgrywającym Maciejem Pilitowskim (ostatnio MMTS Kwidzyn) oraz Piotrem Adamczakiem (Meble Wójcik Elbląg).

O sile ekipy z południowej Wielkopolski nadal będą stanowić m.in. Białorusini Dzianis Krycki i Kirył Kniaziew, byli reprezentanci kraju Marek Szpera oraz Michał Kwiatkowski czy Michał Drej.

Trener Paweł Rusek zapewnił, że jego zespół jest już gotowy do inauguracji, która nastąpi w najbliższą niedzielę o godz. 13. Do Kalisza przyjedzie Orlen Wisła Płock.

- Są w zespole wprawdzie mikrourazy, ale to jest taka specyfika tej dyscypliny sportu i chyba każdy boryka się z takimi problemami. To nie są poważne kontuzje, jestem dobrej myśli, że całą dwudziestkę będę miał gotową na pierwsze spotkanie. Nie jesteśmy faworytem, do Wisły brakuje nam jeszcze... pięciu lat, zakładając, że cały czas będziemy robić taki progres jak dotychczas. Sport jednak lubi niespodzianki, dlaczego akurat my nie możemy jej sprawić - przyznał.

Ogromnym atutem MKS byli kaliscy kibice, którzy tłumnie zjawiali się na spotkaniach ligowych. Gdy przyjeżdżały topowe zespoły jak PGE VIVE Kielce, w hali mogącej pomieścić ponad 3200 widzów, brakowało miejsc. Pod względem frekwencji, kaliszanie ze średnią ok, 2,5 tysiąca kibiców na mecz zostawili daleko w tyle inne kluby.

- Myślę, że kibice nadal licznie będą przychodzić na nasze mecze. W ubiegłym sezonie nie sprawiliśmy im przykrości, a wręcz przeciwnie, dawaliśmy z siebie wszystko. Dlatego wierzę, że nasi fani nas nie zawiodą, będą naszym ósmym zawodnikiem i wspierać drużynę szczególnie w meczach "na styku" - zaznaczył szkoleniowiec.

Rusek odniósł się także do zmian regulaminowych. Rozgrywki będą toczyć się już bez podziału na grupy (w poprzednich latach funkcjonowały grupa pomarańczowa i granatowa), a co za tym idzie nie będzie punktów bonusowych. Nie ma też już parasola ochronnego w postaci braku automatycznej degradacji. Ostatnia drużyna opuści ekstraklasę, a przedostatnia zagra baraż z wicemistrzem pierwszej ligi.

- Ktoś chciał zrobić ligę ciekawszą, bardziej kolorową, a to po prostu nie wyszło. Podział na grupy był z kapelusza. Myślę, że teraz przy jednej grupie, jednej tabeli, te rozgrywki będą bardziej czytelne i przejrzyste dla kibica - podsumował opiekun MKS.