Kędziora: W kadrze chcę być numerem jeden

Piłka nożna
Kędziora: W kadrze chcę być numerem jeden
fot. CyfraSport

Tomasz Kędziora pogodził się już z faktem, że wraz z Dynamem Kijów nie zagra w tym sezonie w Lidze Mistrzów. Dziś poznał swoich rywali w grupie Ligi Europy, szykuje się do niedzielnego meczu z Karpatami Lwów i myślami jest też przy kadrze. Tam po zakończeniu reprezentacyjnej kariery przez Łukasza Piszczka rzuca rękawicę Bartoszowi Bereszyńskiemu w walce o miejsce na prawej obronie.

Bożydar Iwanow: Jakiś czas temu po meczu Celtic – Barcelona w Lidze Mistrzów i porażce The Bhoys 0-3 zadzwoniłem do Artura Boruca. Odebrał telefon i powiedział, że jedzie na trening ze śrubokrętami. Żeby kolegów z obrony poodkręcać.

Tomasz Kędziora: (Śmiech). No tak, coś w tym jest. We wtorek Ajax pokazał nam jaką piłkę można grać, w jaki sposób przeprowadzać ofensywne akcje. Wniosków jest naprawdę bardzo dużo. Widać było gołym okiem, że można się od nich wiele nauczyć.

Jeszcze przed meczem mówiłeś, że trafiliście w tej rundzie najgorzej jak tylko mogliście. Wraz z Benfiką Lizbona to wicemistrzowie Holandii już „na papierze” wyglądali najmocniej.

To prawda. Wiedzieliśmy doskonale, że po przyjściu Dusana Tadića z Southampton czy Daleya Blinda z Manchesteru United drużyna zyskała na jakości. Serb jest niesamowicie trudnym zawodnikiem w kontakcie, o dużej sile i sprycie. Jan Bednarek uprzedzał mnie przed tym, przecież do niedawna grali w jednej drużynie.

Po meczu w rozmowie z naszym ekspertem Pawłem Golańskim upewniałeś się jeszcze, czy faktycznie faulowałeś Mathijsa De Ligta w polu karnym.

Jak później obejrzałem powtórkę nie miałem już wątpliwości. Niepotrzebnie chwytałem go za koszulkę. Inna sprawa, że często się kogoś trzyma w ten sposób. W walce w polu karnym to nieuniknione, łapiemy się wzajemnie, kontakt jest zawsze. Na pewno zrobiłem to za mocno. Całe szczęście, że nie straciliśmy wtedy gola.

Po dynamicznym początku w waszym wykonaniu wydawało mi się, że ten nie wykorzystany przez Tadića karny jeszcze was napędzi. Było odwrotnie.

Mieliśmy takie założenie, żeby ruszyć ostro do przodu. Wyjść wysoko, atakować pressingiem, zaskoczyć ich agresją. Było kilka sytuacji, najbardziej szkoda tej Benjamina Verbica. Gdyby wpadło mecz mógłby potoczyć się inaczej. Ale to tylko gdybanie. Po niestrzelonej jedenastce to Ajax przejął inicjatywę.

Już w pierwszym spotkaniu nawet ze zdrowym Biesiedinem widać było, że brakuje jak mocy w ataku. Trójka napastników Dynama to piłkarze wieku 18, 19 i 20 lat.

Bardzo utalentowani chłopcy, nie chcę ich krytykować bo naprawdę dali z siebie tyle ile mogli. Może z Mbokanim czy Juniorem Moraesem, którzy grali u nas w ubiegłym sezonie, byłoby łatwiej. Ale wszyscy powinniśmy zrobić dużo więcej. Wiem, że dziś klub podpisuje umowę z ofensywnym pomocnikiem z Midtyjland. Oby to było konkretne wzmocnienie.

Losowanie Ligi Europy jest dla was korzystne. Rennes, Jablonec, Astana to nie jest poziom Ajaksu.

Wiemy, że po odpadnięciu z walki o Champions League chcemy się pokazać w LE. Na razie chcemy wyjść z grupy i to z pierwszego miejsca. Patrząc na nazwy, Dynamo wydaje się być w tym gronie faworytem. W poprzednim sezonie doszliśmy do 1/8 finału gdzie ulegliśmy Lazio. W Rzymie mieliśmy dobry wynik: 2-2. Szkoda, że u siebie przegraliśmy 0-2. Zobaczymy jak będzie tym razem.

Na razie zamiast Rzymu czeka cię Bolonia i mecz kadry z Włochami, a co za tym idzie rywalizacja z Bartoszem Bereszyńskim o miejsce na prawej obronie. Jak ją postrzegasz?

Mam pewne miejsce w składzie w dobrym klubie, grającym stale w europejskich pucharach i to z niezłym skutkiem. Nie mam się czego wstydzić i przyjeżdżam na zgrupowanie z myślą o tym, żeby wywalczyć o miejsce w pierwszej jedenastce. Takie jest moje założenie.

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze