Kubot: To była wielka niewiadoma

Tenis
Kubot: To była wielka niewiadoma
Fot. PAP

- Jesteśmy czołowym deblem na świecie i musimy być przygotowani na wszystko - powiedział Łukasz Kubot, który z brazylijskim tenisistą Marcelo Melo pokonali w pierwszej rundzie wielkoszlemowego US Open Meksykanina Hansa Hacha Verdugo i Szweda Andreasa Siljestroema.

Rozstawionym z nr 7 Kubotowi i Melo nie przeszkodziła w odniesieniu zwycięstwa - 6:3, 7:6 (7-2) - nieoczekiwana zmiana przeciwników tuż przed rozpoczęciem spotkania. Pierwotnie mieli rozpocząć występ w Nowym Jorku od meczu z Kanadyjczykiem Vaskiem Pospisilem i Fernando Verdasco. Jednak Hiszpan, po niespodziewanym wyeliminowaniu w singlu Szkota Andy'ego Murraya, zrezygnował z występu w grze podwójnej. W tej sytuacji nowymi rywalami zostali Verdugo i Siljestroem.

- Bardzo nas to zaskoczyło, przygotowywaliśmy się przecież na Verdasco i Pospisila. Trenowaliśmy różne warianty, analizowaliśmy ich grę. O zmianie dowiedzieliśmy się już na... korcie. To była dla nas wielka niewiadoma - stwierdził lubinianin.

Mimo wszystko w pierwszym secie ponad dwumetrowy 37-letni Szwed i mieszkający na stałe w Teksasie Verdugo nie sprawili większych problemów. Faworyci zaczęli od prowadzenia 3:0 i - mimo iż przeciwnicy zdołali wyrównać - zakończyli pierwszego seta wynikiem 6:3.

- Wbrew pozorom to nie był spacerek i na pewno to nie była jakaś dominacja. Wiedzieliśmy, że po naszej stronie stoi doświadczenie i że po prostu musimy to wygrać, dlatego ważne było dobrze wejść w spotkanie - powiedział Polak.

Drugi set to obustronna walka o przełamanie, jednak żadnej z par nie udało się tego zadania wykonać. W końcówce i tie-breaku Kubot zaserwował kilka asów i zaprezentował wiele udanych returnów, dzięki czemu decydująca partia padła łupem Polaka i Brazylijczyka 7:2.

- W drugim secie graliśmy systemem równowaga i przewaga, ale w tie-breaku udało nam się skumulować energię i odskoczyć na kilka punktów. To naprawdę cieszy, bo wygrana w pierwszym meczu wielkoszlemowego turnieju jest zawsze szalenie ważna - podkreślił Polak.

36-latka cieszyło też to, że nie musiał się zmagać się z ciężkimi warunkami atmosferycznymi, które w tym roku sprawiają zawodnikom sporo kłopotów. Na korcie nr 7, gdzie toczyła się walka, był cień i wiał lekki wiaterek.

- W porównaniu do tych upałów, w których przyszło nam trenować, dzisiejsze warunki były naprawdę fantastyczne. Trochę nas zbiło z tropu to, że zaczęliśmy rywalizację przy normalnym świetle, a skończyliśmy przy sztucznym. Ale jesteśmy czołowym deblem na świecie i na takie rzeczy też musimy być przygotowani - przyznał.

W nowojorskiej imprezie Kubot i Melo nie są rozstawieni tak wysoko jak w Wimbledonie, gdzie startowali z "dwójką".

- Nigdy nie patrzę na drabinkę. Interesuje mnie tylko i wyłącznie kolejny mecz. Wimbledon był wyjątkowy, bo tam broniliśmy tytułu, ale tu jest US Open. To inne warunki, inny turniej, dlatego cieszy, że rozpoczęliśmy od zwycięstwa - powiedział zaraz po spotkaniu polski tenisista.

Były lider klasyfikacji deblistów nie chciał komentować zniżki formy, z którą przyszło im zmagać się w ostatnich miesiącach. Zarówno w Waszyngtonie, Canadian Open czy Winston-Salem polsko-brazylijska para odpadała w pierwszej rundzie.

- Odpowiedź na to pytanie otrzymamy pod koniec sezonu. Lub w przyszłym roku. Jedno jest pewne, że ostatnio nie wychodziły nam końcówki, a to jest to, w czym się specjalizowaliśmy rok temu. Ale to jest debel, wyciągamy wnioski i podchodzimy do każdego meczu skoncentrowani - wyznał.

Ta wygrana to jeden z nielicznych powodów do radości dla polskich kibiców podczas tegorocznego US Open. Nie licząc kwalifikacji był to dopiero trzeci wygrany mecz z udziałem polskiego tenisisty w Nowym Jorku. Wcześniej swoje czwartkowe, deblowe spotkanie przegrał Marcin Matkowski, ale Kubot nie martwi się o formę swojego partnera w kadrze, która we wrześniu zagra z Rumunią o awans do Strefy Euroafrykańskiej Pucharu Davisa.

- Pojedziemy do Rumunii odpowiednio przygotowani. Powalczymy na ziemnych kortach o awans. Ale o tym będę myśleć dopiero po ostatniej rozegranej tutaj piłce. Teraz skupiam się tylko i wyłącznie na US Open - dodał.

W kolejnym spotkaniu polsko-brazylijska para zmierzy się z Divijem Sharanem z Indii i Nowozelandczykiem Artemem Sitakiem.

Obecny sezon - w przeciwieństwie do poprzedniego - nie jest udany, jak na razie, dla Kubota i jego partnera. W sierpniu przed występem w US Open wygrali tylko jedno z czterech spotkań. W tym roku ich najlepszych wynikiem w Wielkim Szlemie jest ćwierćfinał Australian Open.

Do debla w Nowym Jorku zgłosiło się poza lubinianinem troje Polaków. Do drugiej rundy przeszła też Magda Linette, a mecze otwarcia przegrali Alicja Rosolska i Marcin Matkowski.

JW, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze