Jeszcze w piątek było niemal pewne, że Polak podpisze kontrakt z Bursasporem, gdyż sam zainteresowany wrzucił na Instagrama wymowne zdjęcie herbaty po turecku. Grosicki przeszedł już nawet testy medyczne i miał podpisać umowę, jednak zdaniem klubu w ostatniej chwili zmienił zdanie i opuścił Turcję.

Chwilę później telewizja TRT Sport poinformowała, że "TurboGrosik" otrzymał propozycję od Trabzonsporu, jednak przenosiny do byłego klubu m.in. Adriana Mierzejewskiego, Arkadiusza Głowackiego, braci Brożków czy Mirosława Szymkowiaka nie doszły do skutku. Nie pomogło nawet wydłużenie tureckiego okienka transferowego o godzinę - zostało ono zamknięte i wydaje się bardzo mało prawdopodobne, by obie strony dogadały się przed jego zamknięciem.

Istnieje jeszcze szansa, że Trabzonspor porozumiał się z Grosickim przed zakończeniem okienka, jednak zwleka z ogłoszeniem transferu. Może być też tak, że Polak przejdzie do którejś z lig, w których możliwość sprowadzenia zawodników nie została jeszcze zamknięta. Obie opcje wydają się być jednak bardzo mało prawdopodobne.

 

Kupować zawodników mogą nadal zespoły m.in. z takich państw jak Ukraina, Rumunia, Słowacja, Bułgaria i Czechy, jednak Grosicki nie był wcześniej łączony z tymi kierunkami. Wszystko wskazuje więc na to, że kolejne pół roku spędzi w Hull City.