Kulisy nieudanego transferu Grosickiego! Wszystko przez... Sporting Lizbona

Piłka nożna

Ostatniego dnia okna transferowego Kamil Grosicki był o centymetry od wypożyczenia do tureckiego Bursasporu, jednak temat upadł na ostatniej prostej. Jak było naprawdę? Jaką rolę w całej nieudanej transakcji odegrał... Sporting Lizbona? Mateusz Borek i Tomasz Hajto zdradzili kulisy nieudanego ruchu Grosickiego w Cafe Futbol!

Grosickiego w Deadline Day łączyło się z kilkoma tureckimi klubami, przede wszystkim z Bursasporem. Tam "Grosik" przeszedł już badania medyczne i do transferu pozostawały formalności. Z ruchu zrezygnował jednak sam zawodnik, powstało też kilka wersji wydarzeń. Borek i Hajto w programie Cafe Futbol postanowili przybliżyć, jak mogło być naprawdę.
 
Borek: W piątek był koniec okna transferowego. W czwartek o godzinie 22:00 Kamil Grosicki z prawnikiem Thomasa Krotha i dwoma swoimi doradcami startuje z lotniska w Londynie. Ląduje w Stambule, samochodem półtorej godziny do Bursy. Przyjeżdża do hotelu, jedzie na badania medyczne. Po badaniach wraca do hotelu, tam przyjeżdża dwóch agentów tureckich, którzy bezpośrednio pilotowali ten transfer. Namawia go, żeby błyskawicznie pojechać do kancelarii. Grosicki dzwoni do klubu Hull City, klub nie przesyła podpisanej umowy na wypożyczenie. Dzwoni do Krotha, ten mówi: absolutnie nie ruszaj się z tego hotelu do momentu, kiedy nie będzie porozumienia na linii klubów. Mija 30 minut, informuje Grosickiego, że rozmawia z Hull City na temat wypożyczenia z opcją wykupu do Sportingu Lizbona! Do klubu, który gra w Lidze Europy. Otwierają się oczy!
 
Hajto: Sam napisałem Kamilowi, żeby uważał, bo Bursaspor jest klubem, w którym potrafią nie płacić kilka miesięcy. Co chwila mają sprawy w FIFA czy UEFA. Chłopak chciał w końcu zagrać w pucharach. Wiedząc, że Sporting złożył oficjalną ofertę "Grosik" opuszcza hotel taksówką.
 
Borek: Do Stambułu miał przylecieć prywatny samolot z Lizbony, w międzyczasie miał podpisać kontrakt w hotelu. W Lizbonie miał przejść badania. Tureccy agenci dzwonili do... tego taksówkarza, bo błyskawicznie namierzyli jego numer przez agencję. Do tego Stambułu dojechali, jednak zaczął się problem. Bo o ile kwota wypożyczenia między Hull a Sportingiem jest zaakceptowana, to angielski klub wietrzy szansę. Sporting jest dużym klubem, więc można dostać od nich większą sumę wykupu za rok... Krzyknęli za niego dużą sumę wykupu za rok i negocjacje się nie udały. Koło 23:45 ten temat umarł.
 
Hajto: Sporting miał początkowo zapłacić 2,5 miliona, potem 3,5 mln, jednak Hull chciało więcej...
 
Kulisy nieudanego transferu Grosickiego w Cafe Futbol w załączonym materiale wideo.
ch, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze