Wielkie nazwiska w ofensywie, wielkie błędy w defensywie. Tak w skrócie można opisać występ Arsenalu w stolicy Walii. Kanonierzy uczą się grać pod nowym menedżerem Unai'em Emerym i na razie pozostawiają mieszane uczucia. Bardzo obiecująco wygląda współpraca gwiazd z przodu, jednak tylko zaciera wrażenie po wielbłądach pod własną bramką.

Spotkanie w Cardiff zaczęło się od skutecznej główki Skhodrana Mustafiego, który otworzył wynik. Później jednak goście oddali inicjatywę i narazili się na ataki walczącego o pierwszą bramkę w lidze zespołu gospodarzy. Tuż przed przerwą po fatalnym błędzie Granita Xhaki w wyprowadzeniu piłki do siatki z najbliższej odległości trafił Victor Camarasa.

Jeszcze więcej emocji było po przerwie. Kanonierzy raz jeszcze wyszli na prowadzenie po fantastycznym rogalu Pierre-Emericka Aubameyanga. Po golu znowu nastąpiło rozluźnienie i znowu skutkowało wyrównaniem po kontrowersyjnym stałym fragmencie gry. Główką do bramki niepewnego Petra Cecha trafił Danny Ward. Na szczęście Arsenal miał dziś Alexandre'a Lacazette'a, bohatera całego meczu.

Francuski napastnik potrzebował jednej klarownej okazji, żeby pokonać rewelacyjnego dotychczas bramkarza Neila Etheridge'a. "Laca" huknął pod poprzeczkę i ustalił wynik meczu, ale Cardiff zdążyło sobie jeszcze stworzyć dogodne okazje. Defensywa Arsenalu wyglądała fatalnie nawet na tle jednej z najgorszych ofensyw w lidze. Ostatecznie jednak The Gunners wygrywają drugi mecz z rzędu i powoli pną się w górę tabeli po dwóch porażkach z gigantami na otwarcie sezonu.

Cardiff - Arsenal 2:3 (1:1)

Bramki: Camarasa 45+2', Ward 70' - Mustafi 11', Aubameyang 62', Lacazette 81'

 

Cardiff: Etheridge; Ecuele Manga, Morrison, Bamba, Bennett; Ralls, Camarsa (Madine 89'), Arter; Hoilett, Reid, Ward (Zohore 84')

Arsenal: Cech; Bellerin, Mustafi, Sokratis, Monreal; Guendouzi (Torreira 70'), Xhaka, Ramsey; Ozil (Welbeck 84'), Lacazette, Aubameyang (Mkhitaryan 89')

Żółte kartki: Hoilett, Camarasa, Arter - Monreal, Bellerin, Guendouzi, Xhaka