Jastrzębski prowadzenie objął od początku i nie oddał go do końca. Przez 21 km samotnie podążał za samochodem prowadzącym, zostawiając rywali daleko w tyle. Uzyskany wynik to jego rekord życiowy, z którego… nie był zachwycony.

 

- Stać mnie było na więcej, ale może trochę za szybko na początku ruszyłem. Trochę mnie kosztowało - ostatnie 6 km cierpiałem, dobiegłem jednak do końca, zwyciężyłem i… na pewno tu wrócę, bo atmosfera zarówno na tej szybkiej trasie, jak i w miasteczku świetna - powiedział.

 

Łapińska przyznała, że początek biegu nie wskazywał na podium.

 

- Do 10 km ciężko mi się biegło, a potem… Potem nie wiem, co się stało, nagle coś zaskoczyło i nogi zaczęły gnać do mety. Wyprzedziłam Dominikę Stelmach, potem jednego chłopaka, potem kolejnego i widziałam już, że nie oddam damskiego zwycięstwa już nikomu - relacjonowała Łapińska.

 

Wystartowało 6750 uczestników, w tym 1765 kobiet.

 

W biegu towarzyszącym - 4F Piątce Praskiej wzięło udział 2531 osób, a najlepszy był rekordzista Polski w maratonie Henryk Szost, który na metę wbiegał ramię w ramię z Arturem Kozłowskim.

 

- Po maratońskiej rywalizacji w mistrzostwach Europy ten start to miał być fun run, ale… wyszło troszkę inaczej. Świetna trasa, dobra atmosfera, więc po strzale startera ciężko było się powstrzymać i biec spokojnie. Adrenalina niosła do przodu, włączyła nam się taka zdrowa rywalizacja - powiedział Kozłowski.