Podkreślił, że sobotni wyjazdowy pojedynek z Włochami w Lidze Narodów, też zakończony wynikiem 1:1, ocenia pozytywnie.

- Remis z Włochami na ich boisku, w meczu o punkty, jest dobrym osiągnięciem. A mogło być jeszcze lepiej, bo kontrolowaliśmy grę przez większość spotkania i mogliśmy je wygrać. Debiut trenera Jerzego Brzęczka był udany, obiecujący, dobrze rokujący na przyszłość. Niestety mecz z Irlandią wyglądał już gorzej – ocenił trener, który polską reprezentację doprowadził do trzeciego miejsca na MŚ w 1982.

Zaznaczył, że głównej przyczyny słabszego występu kadry we wtorek nie upatruje w błędach indywidualnych, tylko w organizacji gry.

- Wszystkich tych piłkarzy, na co dzień występujących w zdecydowanej większości w klubach zagranicznych, powinna obowiązywać taka kultura gry, znajomość pewnych zasad w każdym spotkaniu. Nie chodzi o to, że mecz trzeba bardziej wybiegać, wywalczyć, czy grać agresywniej. Trzeba dać z siebie więcej mądrości - wyjaśnił.

Zauważył, że we wtorek biało-czerwoni często grali bardzo zachowawczo.

- Nie może być tak, że my siedem, osiem podań wykonujemy na własnej połowie i częściej tam mamy piłkę niż pod polem karnym rywala. Podawać do bramkarza z 20–30 metrów to może ktoś w moim wieku. Trzeba grać piłkę prostopadle, ukośnie, ale jak najszybciej do przodu, a nie wiecznie wszerz czy do tyłu. Umieć wprowadzić ją do gry ofensywnej. Tego przede wszystkim zabrakło naszej reprezentacji – wyliczył były selekcjoner.

Jego zdaniem większość piłkarzy przyzwyczaiła się do „wygodnego” futbolu, bez ryzyka.

- A ryzyko trzeba podjąć, strzelić dwie, trzy bramki. Popatrzmy na wtorkowy pojedynek w Lidze Narodów Hiszpania – Chorwacja. Trzy gole do przerwy, trzy po przerwie i na koniec 6:0. To jest piłka nożna. Bramka na 1:1 z Irlandczykami była fantastyczna. Tylko czemu wcześniej nie próbowaliśmy tak rozegrać akcji? Nie widziałem, żeby ktoś z klepy podjął próbę prostopadłego zagrania na linii pola karnego rywali. Była jedna próba i gol, czemu nie było ich 10? – zastanawiał się szkoleniowiec, który dwukrotnie wprowadził polską reprezentację do mundialu.

Zauważył, że w takim stylu, jaki zaprezentowali Polacy we wtorek we Wrocławiu, trudno będzie wygrać październikowe mecze z Portugalią i Włochami w LN na Stadionie Śląskim w Chorzowie.

- Wszystko jest jednak możliwe, a piłka w grze. Przeciwnicy też nie grają rewelacyjnie. My przede wszystkim sobie musimy postawić większe wymagania. Nie oglądać się na rywali, tylko patrzeć na to, jak my mamy grać. Taki mecz, jak ten z Irlandią powinniśmy wygrać mądrością – podsumował Piechniczek.