Tomasz Gielo nie wziął podczas weekendu udziału w towarzyskim turnieju w Sankt Petersburgu, w trakcie którego biało-czerwoni pokonali 84:76 Izrael oraz przegrali 68:88 z Rosją. 25-letni zawodnik razem z Adamem Waczyńskim (obaj występują w lidze hiszpańskiej) i AJ Sloughterem jako ostatni, dopiero w poniedziałek, dołączyli do trenującej w Gdańsku reprezentacji.

- Z naszą adaptacją nie było jednak większego problemu, bo znamy założenia kadrowe i wiemy jaką mamy taktykę. Potrzebowaliśmy jednego, dwóch treningów, aby się wprowadzić – stwierdził.

Silny skrzydłowy nie ukrywa, że reprezentacja jest niezwykle zmotywowana przed najbliższymi konfrontacjami.

- Znamy rangę tych spotkań. To są mecze o wszystko i dlatego musimy dać z siebie wszystko. Jesteśmy przygotowani, aby w piątek i poniedziałek zostawić na parkiecie serce. Zresztą innego podejścia być nie może, bo gramy dla reprezentacji, czy dla najważniejszej drużyny – zauważył.

W piątek Polacy zmierzą się w Bolonii z Włochami, natomiast w poniedziałek zagrają w Ergo Arenie z Chorwacją.

- W tym okienku czekają nas dwa spotkania, jednak nasza mentalność jest taka, że koncentrujemy się na najbliższym meczu. Nie zapominamy oczywiście o poniedziałkowej potyczce, ale ważniejsza jest konfrontacja z Włochami. Po niej będziemy mieli trochę czasu, aby przygotować się do rywalizacji z Chorwacją. Jeśli uda nam się w piątek osiągnąć korzystny wynik, znajdziemy się na fali i będziemy w stanie wznieść się na wyżyny i rozegrać w Gdańsku jeszcze lepsze spotkanie – podkreślił.

W przerwie letniej Gielo przeszedł z Juventutu Badalona do Iberostar Teneryfa i z tej zmiany jest bardzo zadowolony.

- W nowym klubie wyjątkowo mi się podoba. Szybko się w nim zaaklimatyzowałem, dzięki czemu na kadrę przyjechałem ze spokojną głową – podsumował.

Polacy, którzy zajęli drugie miejsce w grupie C kwalifikacji MŚ i awansowali do drugiego etapu (z zaliczeniem wyników z pierwszego), w grupie J zmierzą się z Włochami, Holandią i Chorwacją (mecz i rewanż). Biało-czerwoni z dziewięcioma punktami zajmują trzecią pozycję, za Litwą - 12 oraz Italią - 10. Taki sam dorobek jak Polacy mają Holendrzy, Chorwaci i Węgrzy. Trzy najlepsze ekipy zakwalifikują się do przyszłorocznego finałowego turnieju w Chinach.