- Za nami ciężki mikrocykl. Zrobiliśmy badania, aby odpowiednio dobrać obciążenia i w przerwie na reprezentację skupiliśmy się na pracy motorycznej i mentalnej, popracowaliśmy też mocno fizycznie. Z kolei w drugiej części tych przygotowań nie zabrakło elementów techniczno-taktycznych – wyjaśnił na konferencji prasowej Stokowiec.

Gdańszczanie rozegrali również na własnym stadionie sparing z Karpatami Lwów, z którymi przegrali 0:1. W niedzielnym spotkaniu z ósmym zespołem ukraińskiej ekstraklasy gospodarze wystąpili jednak w rezerwowym składzie.

- Nie powiem, że ta porażka nie ma znaczenia, bo każdy mecz, każdy sparing, a także każdy trening jest ważny. Sprawdzamy w jakim miejscu są zawodnicy i takie spotkania kontrolne pomagają nam ocenić ich przydatność oraz dobrać odpowiedni skład – podkreślił.

Po spotkaniu nie wszyscy piłkarze "biało-zielonych" udali się do domu. Przynajmniej dwóch ruszyło „w miasto” – zostali oni przyłapani w nocy przez policję, kiedy w Gdańsku w nadmorskiej alejce zachowywali się agresywnie i szarpali automaty z zabawkami. Ze względu na to, że swoim zachowaniem stwarzali zagrożenie dla siebie oraz innych osób, funkcjonariusze postanowili doprowadzić ich do pogotowia socjalnego dla osób nietrzeźwych, czyli na izbę wytrzeźwień. Upoważniał do tego stan obu delikwentów - jeden miał 1,78, a drugi 1,64 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

- Nie ma mojej zgody ani przyzwolenia, żeby w sposób nieprofesjonalny się zachowywać. Jest to także sytuacja, która na pewno nie sprzyja wizerunkowi drużyny, klubu i całego piłkarskiego środowiska. Mam nadzieję, że teraz będziemy jak najczęściej zajmowali się sprawami sportowymi. Wierzę, że te wydarzenia pozasportowe nie zakłóciły dobrej pracy drużyny i jesteśmy to w stanie wszystko udźwignąć. Teraz wyjdzie prawdziwa moc zespołu - podkreślił

46-letni szkoleniowiec nie chciał jednak zdradzić personaliów piłkarzy. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o pomocnika i obrońcę. Jeden z nich zagrał z Karpatami, a drugi miał wolne.

- Wobec zawodników, którzy zachowali się nieodpowiednio, zostały wyciągnięte wewnątrzklubowe konsekwencje. Dla dobra zespołu podawanie sankcji nie jest jednak potrzebne. To wewnętrzna sprawa. Jako trener jestem zawiedziony taką postawę i jeszcze raz powtórzę, że dla takich zachowań nie ma tolerancji z mojej strony – dodał.

Po tych perturbacjach gdańszczanie zmierzą się w sobotę o 20.30 w Krakowie z Wisłą. Będzie to mecz na szczycie ekstraklasy, bowiem Lechia z dorobkiem 17 punktów jest liderem, a „Biała Gwiazda” ma na koncie 14 „oczek” i jest druga.

- Przed nami bardzo trudny mecz. Wisła prezentuje futbol na wysokim poziomie, gra w sposób efektowny i efektywny. Dla nas to dodatkowy bodziec, żeby dobrze się do tego spotkania przygotować. Uważam, że jesteśmy dobrze przygotowani i mamy swój plan taktyczny. Zamierzamy mocno przeciwstawić się Wiśle i zdobyć trzy punkty. Dla takich meczów warto trenować i na takie mecze się czeka. Gramy o świetnej telewizyjnej porze, chcemy stworzyć dobre widowisko i nie zawieść oczekiwań naszych kibiców, których sporo wybiera się do Krakowa – podsumował Stokowiec.