Zarówno Polska jak i Iran są jak dotąd niepokonanymi drużynami w grupie D i już w tym momencie mogą być pewne awansu do kolejnej fazy. Stawka poniedziałkowego meczu będzie jednak niebagatelna, gdyż wbrew wcześniejszym ustaleniom, tylko najlepsza drużyna pozostanie w Warnie na drugą rundę. Zwycięzca wywalczy sobie prawdopodobnie awans z pierwszego miejsca i będzie mógł oszczędzić sobie zachodu z przenoszeniem się do innego miasta .

Ostatni mecz bezpośredni nie napawa optymizmem - Biało-Czerwoni trafili na Irańczyków w fazie interkontynentalnej Ligi Narodów i wówczas przegrali z kretesem 0:3. Dużo lepiej poszedł nam mecz w trakcie zeszłych mistrzostw, gdy prowadzeni przez Stephane'a Antigę Polacy sięgnęli po złoty medal. Wówczas w Łodzi wygraliśmy z nimi w tie-breaku. Lepsi po pięciu setach byliśmy również rok później w Pucharze Świata oraz w 2016 roku podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. Irańczycy tym razem są jednak na fali, gdyż jeszcze nigdy nie rozpoczęli imprezy tej rangi od trzech zwycięstw z rzędu.

Mimo że kluczową postacią w ekipie "Persów" jest rozgrywający Saeid Marouflakrani, to polscy kibice o wiele lepiej kojarzą na pewno Milada Ebadipura, który od roku występuje w PGE Skrze Bełchatów. Na boisku nie będzie jednak sentymentów, co obie reprezentacje pokazały już nie raz - pojedynki tych drużyn charakteryzują się zaciętością oraz występowaniem licznych spięć pod siatką.

- Mecze z Irańczykami zawsze posiadają dodatkowy smaczek pozasportowy. Tak było i pewnie już zostanie. Myślę, że będzie stanowiło to dla nas dodatkową motywację i zagramy z jeszcze większą determinacją - powiedział Jakub Kochanowski.

Transmisja meczu Polska - Iran od godziny 19.20 w Polsacie Sport oraz od godziny 19.30 w Super Polsacie. Komentują Tomasz Swędrowski i Wojciech Drzyzga. Początek meczowego studia o godzinie 18.30 w Polsacie Sport.