Fortuna 1 Liga: Remis jak porażka. GieKSa wciąż w kryzysie

Piłka nożna

W meczu 9. kolejki rozgrywek Fortuna 1 Ligi ekipa GKS-u Katowice zremisowała u siebie z Odrą Opole 2:2. Swojego dnia nie miał bramkarz gości, który przy trafieniu miejscowych na 2:0 popełnił fatalny błąd. To jednak nie przeszkodziło jego kolegom z zespołu w odrobieniu strat i zainkasowaniu cennego oczka. Dla miejscowych ów wynik w tych okolicznościach jest niczym kolejna porażka.

Przed sezonem mało kto spodziewał się, że pozycja GieKSy w tabeli rozgrywek po 9. rozegranych meczach będzie tak odległa. Aby dostrzec utytułowany zespół ze Śląska w klasyfikacji punktowej przed tą kolejką należało rzucić okiem na strefę spadkową. Katowiczanie do środowego starcia mieli za sobą serię czterech porażek z rzędu. To sprawiało, że posada trenera Jacka Paszulewicza stała pod bardzo dużym znakiem zapytana, a kolejne niepowodzenie przed własną publicznością mogłoby skutkować zmianą szkoleniowca.

 

Rywalem jego podopiecznych w środowy wieczór była Odra Opole, która w przeciwieństwie do GKS-u, miała za sobą udany okres, w którym odniosła dwa zwycięstwa i remis. Podopieczni Mariusza Rumaka chcieli pójść za ciosem i wykorzystać fatalną dyspozycję gospodarzy. Stwierdzenie, że przyjezdni byli faworytem do końcowego triumfu wcale nie było stwierdzeniem na wyrost.

 

W pierwszej połowie to jednak GKS przeważał i stwarzał sobie sytuacje. Opolanie wcale nie odstawali od swoich adwersarzy, ale brakowało w ich szeregach skuteczności. Kibice oglądali stadionie przy Bukowej oglądali bramki w ostatnim kwadransie przed zejściem do szatni. W 32. minucie wynik strzałem głową otworzył Arkadiusz Woźniak, ale prawdziwy dramat spotkał Odrę, a konkretnie jej bramkarza na samym finiszu. W 45. minucie sędzia podyktował rzut wolny dla katowiczan, a do piłki podbiegł Tymoteusz Puchacz. Wydawało się, że futbolówka bezpiecznie wyląduje w dłoniach stojącego między słupkami Tomasza Weinzettela.  Ten jednak nie potrafił jej złapać i wypuścił ją z rąk. To oznaczało drugie trafienie dla miejscowych.

 

Piłkarze ze stolicy polskiej piosenki nie załamali się jednak takim scenariuszem z pierwszej połowy i konsekwentnie próbowali odrobić straty. Im bliżej końca tego meczu, tym większa przewaga przyjezdnych. Wydaje się, że GKS zbyt szybko zadowolił się dwubramkowym prowadzeniem i ograniczył się do defensywy. Środkowa faza drugiej połowy okazała się zabójcza dla ekipy Paszulewicza. W 67. minucie gola kontaktowego strzelił Ivan Martin. Nie minęło pięć minut, a na tablicy świetlnej był już remis 2:2. Na listę strzelców wpisał się Bartłomiej Poczobut, który niefortunnie interweniował wślizgiem i zanotował trafienie samobójcze. Odra poczuła wiatr w żagle i dążyła do zwycięstwa.

 

Katowiczanie potrzebowali trochę czasu, aby móc otrząsnąć się po tych ciosach. W ostatnich minutach na boisku w barwach gospodarzy zaprezentował się Daniel Rumin, co było wyraźnym sygnałem, że trener Paszulewicz pragnie odnieść zwycięstwo. Zabrakło jednak czasu na zainkasowanie trzech punktów. Mimo, że GieKSa przełamała passę porażek, to na stadionie po końcowym gwizdku można było usłyszeć sporo gwizdów. Wydaje się, że taki wynik chyba nie zadowala nikogo.

 

GKS Katowice – Odra Opole 2:2 (2:0)

 

Bramki: A. Woźniak (32.), T. Puchacz (45.) – I. Martin (67.), B. Poczobut (71.)

 

Skrót meczu GKS - Odra w załączonym materiale wideo.

KN, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze