Zabrzanie w poprzedniej kolejce na wyjeździe zremisowali z Zagłębiem Sosnowiec 1:1, ratując remis w końcówce. Zajmują 10. miejsce, mając osiem punktów.

Jagiellonia u siebie pokonała Cracovię 3:1, jest w tabeli trzecia.

Do treningów wrócił po kontuzji podstawowy pomocnik Górnik Szymon Żurkowski, ale nie wiadomo, czy w niedzielę już zagra.

- Stracona bramka w Sosnowcu boli. Są wciąż elementy, nad którymi pracujemy. To da się poprawić – dodał Brosz.

Podkreślił, że w porównaniu do dwóch ostatnich sezonów jego zespół stwarza zbyt mało sytuacji, by oczekiwać dużej liczby bramek.

- Dążymy do tego, by to zmienić – powiedział.

Jego zdaniem pojedynek z Jagiellonią zapowiada się emocjonująco.

- To jest zespół grający – jako jeden z nielicznych - stabilnym składem, co stanowi ogromny atut. Jagiellonia ma też w składzie indywidualności, szczególnie widoczne w grze w ofensywie. Czekają nas pojedynki w bocznych sektorach boiska – stwierdził.

Przyznał, że jego młoda, przebudowywana drużyna jest nieprzewidywalna. - Dla rywali oraz dla siebie. To pozytywne. Oczywiście, z tyłu chcielibyśmy grać stabilnie, ale taki powiew jest oczekiwany z przodu. Końcówki naszych meczów są ostatnio emocjonujące, wariackie. Ale kibice po to przychodzą na stadion – zauważył.

Zaznaczył, że w tym sezonie Górnik od 70. minuty meczu nadaje ton wydarzeniom na murawie.

- W poprzednim sezonie różnie to bywało. Mamy po prostu nowy zespół, który się tworzy. Szukamy tego, co możemy poprawić, są też rzeczy dobre – powiedział Brosz.

Zabrzanie w tym sezonie nie wygrali jeszcze ligowego meczu u siebie.

- Bardzo byśmy chcieli to zmienić. Czekamy na to zwycięstwo. Musimy grać z pasją od początku do końca, aby nie tylko końcówki były emocjonujące – podsumował.

Bramkarz Górnika Tomasz Loska przyznał, że martwi go brak wygranych na własnym stadionie i fakt, że w każdym spotkaniu sezonu puścił gola.

- Liczę, że w niedzielę złapiemy serię i nasza twierdza będzie znów niezdobyta, jak w poprzednich rozgrywkach. Kiedy ja wykonam swoją robotę na sto procent, to już to gwarantuje przynajmniej remis i punkt. Jagiellonia to silny zespół, ale przyjmiemy ją u siebie – zaznaczył.

W ostatnim meczu z Zagłębiem sędzia najpierw podyktował rzut karny dla sosnowiczan, a po analizie wideo – zmienił decyzję.

- Ten czas na analizę VAR pozwala rozszyfrować strzelca. To taka gra psychologiczna. Rozmawiałem z Tomaszem Nowakiem, który miał strzelać. Założyliśmy się o 50 złotych, czy będzie karny, czy nie. Czekam na rozliczenie – śmiał się bramkarz.