Polska w pierwszej fazie grupowej wygrała wszystkie mecze i pewnie awansowała do dalszych gier. Teraz podopiecznych Vitala Heynena czekają pojedynki z Argentyną, Serbią i Francją. Jarosz powiedział, że bardzo dobrze się stało, że biało-czerwoni awansowali z kompletem zwycięstw.

- System mistrzostw jest taki, że liczą się wcześniejsze mecze i dzięki temu, że nie straciliśmy nawet punkciku, mamy teraz dobrą pozycję wyjściową. Do tej pory graliśmy z drugim światowym koszykiem, licząc, że w pierwszym jest osiem drużyn. Teraz czekają nas pojedynki z najlepszymi, ale nawet jedna wygrana może dać awans do szóstki, a to już będzie sukces – dodał.

Polska już w piątek zagra z Argentyną, a następnie zmierzy się z Serbią, a na zakończenie tej fazy rozgrywek z Francją. Według Jarosza pojedynki z tymi dwoma ostatnimi zespołami będą dużym wyzwaniem.

- Zagraliśmy bardzo dobrze z Iranem, ale z Bułgarią już nie było tak idealnie. To byli do tej pory najbardziej wymagający rywale. Serbia i Francja to już jednak znacznie wyższa półka. Oni przyjechali wygrać te mistrzostwa. Dlatego liczę, że będziemy grali jeszcze lepiej, bo teraz czekają nas mecze z pierwszym koszykiem światowym. Jeżeli zagramy na takim poziomie jak z Bułgarią, możemy mieć problemy – dopowiedział trzykrotny srebrny medalista mistrzostw Europy.

Zanim Polacy zmierzą się z Argentyną, wcześniej Serbia zagra z Francją. Jarosz zwrócił uwagę, że ten mecz może mieć kluczowe znaczenie dla losów Polaków.

- Powinniśmy kibicować Serbii, bo jak wygra, to Francja będzie miała na koncie trzy porażki. Wystarczy wtedy, że pokonamy Argentynę i będziemy praktycznie w szóstce. A w szóstce już wszystko może się zdarzyć. Jeden słabszy dzień, a nawet set może zadecydować o mieć albo nie mieć medalu mistrzostw. W tej chwili oceniam, że jesteśmy między pierwszym, a drugim światowym koszykiem. Stać nas na jeszcze lepszą grę i wierzę, że jeszcze na tych mistrzostwach to pokażemy – podsumował Jarosz.

Początek meczu Polska – Argentyna w piątek o godz. 19.40.