W pojedynku zespołów z Ameryki Północnej zdecydowanym faworytem była reprezentacja USA. Mimo że początek spotkania był wyrówany z czasem zaczęła uwidaczniać się przewaga podopiecznych Johna Sperawa. W pewnym momencie osiągnęli aż ośmiopunktową przewagę, która utrzymała się do samego końca seta.

 

Po wysokiej porażce w pierwszej partii ekipa Stepane'a Antigi była totalnie rozbita. Amerykanie grali za to koncertowo i rozpoczęli od prowadzenia 6:0, a później stopniowo powiększali prowadzeine. Na lewym skrzydle nie do zatrzymania był Taylor Sander. Doskonale funkcjonowała też amerykańska obrona. To połączenie wystarczyło, by przesądzić o losach drugiej odsłony. Miażdżącą przewagę Stanów Zjednoczonych przypieczętował kapitalnym gwoździem na koniec Matthew Anderson.

 

Tego, co wydarzyło się w secie trzecim chyba nikt się nie spodziewał. Kanadyjczycy w kapitalnym stylu wrócili do gry i przedłużyli losy spotkania wygrywając 25:21. W kolejnej partii ta sztuka już się nie udała i podopieczni Stephane'a Antigi musieli uznać wyższość Amerykanów.

 

W sobotę reprezentacja Stanów Zjednoczonych zmierzy się z Bułgarią, a Kanadyjczycy z Iranem. Oba mecze będą transmitowane na sportowych antenach Polsatu.

 

USA - Kanada 3:1 (25:17, 25:14, 21:25, 25:17)

 

USA: Micah Christenson, Matthew Anderson, Aaron Russell, Taylor Sander, Daniel Mcdonnell, Maxwell Holt, Erik Shoji (L) oraz David Smith

 

Kanada: Jay Blankenau, Sharone Vernon-Evans, Nicholas Hoag, John Gordon Perrin, Daniel Cornelius Jansen Vandoorn, Graham Vigrass, Steven Marshall (L) oraz Lucas Van Berkel, Stephen Timothy Maar, Ryan Joseph Sclater, Arthur Szwarc, Blair Cameron Bann (L)