Trudno rozpisywać się o tych spotkaniach. Zarówno w jednym, jak i w drugim od początku do końca dominowali faworyci, co doskonale obrazują wyniki w setach. Holendrzy, którzy sprawili już kilka niespodzianek w tym turnieju tym razem nie dali rady. Solidni do bólu Rosjanie dali rywalom lekcję gry w siatkówkę.

 

Podobnie było w przypadku Brazylijczyków, którzy rozkręcali się z seta na set. W dwóch pierszych partiach gra była stosunkowo równa, lecz ostatnia odsłona to już całkowita kontrola "Canarinhos".

 

Holandia - Rosja 0:3 (17:25, 16:25, 21:25)

 

Holandia: Daan Van Haarlem, Maarten Van Garderen, Thijs Ter Horst, Tim Smit, Nimir Abdel-Aziz, Michael Parkinson, Dirk Sparidans (L) oraz Wessel Keemink, Jasper Diefenbach, Gijs Jorna, Jeroen Rauwerdink, Thomas Koelewijn, Wouter Ter Maat, Just Dronkers (L)

 

Rosja: Sergey Grankin, Dmitry Volkov, Dmitriy Muserskiy, Maxim Mikhaylov, Egor Kliuka, Ilyas Kurkaev, Alexey Verbov (L) oraz Artem Volvich, Alexander Butko, Victor Poletaev, Alexey Verbov (L)

 

Brazylia - Australia 3:0 (25:21, 25:22, 25:12)

 

Brazylia: Bruno Rezende, Isac Santos, Wallace De Souza, Felipe Fonteles, Douglas Souza, Lucas Saatkamp, Thaless Hoss (L) oraz Eder Carbonera, Lucas Loh, William Arjona, Eduardo Silva, Evandr Guerra

 

Australia: Beau Graham, Paul Sanderson, Harrison Peacock, Max Staples, Nehemiah Mote, Luke Smith, Lincoln Alexander Williams, Luke Perry (L) oraz Arshdeep Dosanjh