Marcin Lepa: Była dieta bałkańska, teraz czas na śródziemnomorską. Wolisz kuchnie bułgarską czy włoską?


Dawid Konarski:  Każda kuchnia jest lepsza od bułgarskiej (śmiech). We Włoszech wszystko jest lepsze, przede wszystkim hotel oraz jedzenie. Mamy wszystko czego potrzebujemy. Jest zdrowie, a my jesteśmy szczęśliwi.

Czy „szczęśliwi” to słowo klucz? Trzeba przyznać, że od początku wyglądaliście dobrze fizycznie. Nagle w meczu z Argentyną coś Was zablokowało, jakby problem siedział w Waszych głowach.

Myślę, że nie ma co wracać do tamtego meczu. Jesteśmy w następnej rundzie, wszystko co za nami nie ma żadnego znaczenia.  W szczególności tamten mecz z Argentyną. Oczywiście, mogliśmy zapewnić sobie awans wcześniej, ale koniec końców się udało i skupiamy się na następnym spotkaniu.

Jak ocenisz hale w Turynie?

Obiekt wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie.  Mam nadzieję, że publiczność dopisze, ponieważ obiekt jest bardzo duży. Puste echo na hali nie jest przyjemnym uczuciem. Zostało sześć najlepszych drużyn, które dają z siebie wszystko, więc każdy pojedynek jest warty przyjścia na mecz.

Będziesz oglądał mecz Serbii z Włochami? Czy wyciągnięcie z niego pewne wnioski na czwartkowy pojedynek?

Tak, większość z nas obejrzy to starcie. Treningi mamy rano, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby wspólnie zebrać się przed telewizorem. Każdy z nas chce wyłapać drobne detale z gry przeciwnika. Super się ułożyło, że nie gramy pierwszego meczu w grupie, mamy czas na odpoczynek po długiej podróży. Co więcej jeśli Serbia przegra, będzie grała mecz o wszystko przeciwko nam. To nas może postawić w bardzo komfortowej sytuacji.

 

Cała rozmowa w Dawidem Konarskim w załączonym materiale wideo.