Komputerswiat.pl

 

Są tacy, którzy każdego roku czekają na swoje urodziny, święta czy też wakacje. Są jednak i ci, dla których najważniejszym wydarzeniem roku jest premiera nowej piłkarskiej gry Electronic Arts. Wszak, podobnie jak śmierci i podatków, premiery kolejnej odsłony gry FIFA na przełomie lata i jesieni możemy być po prostu pewni.

 

Sercem serii FIFA od wielu lat jest oczywiście tryb Ultimate Team. Ten wciąż działa na tych samych zasadach - zdobywamy karty, budujemy skład, gramy z coraz silniejszymi przeciwnikami, zdobywamy kolejne paczki. I tak dalej i tak dalej. Poszerzyła się jednak paleta trybów. W Division Rivals, zagramy dopiero po rozegraniu pięciu meczów, na podstawie których gra dobierze nam przeciwników realnie pasujących do naszych umiejętności. Za szybko jednak mówić, jak sprawdzi się to w dłuższej perspektywie Nie zabrakło oczywiście standardowych sezonów online i offline, jak i pojedynczych meczów, także rozgrywanych w kooperacji. Z kolei w znanym już Squad Battles zmierzymy się offline’owo z zespołami innych graczy, zdobywając w ten sposób dodatkowe punkty, które co tydzień wymienimy na nagrody - coraz lepsze paczki, coraz więcej monet itd.

 

Mamy więc coś zarówno dla chcących cieszyć się samotną grą offline, jak i tych, którzy szaleją własnymi składami po sieci. W tym roku EA rozpieściło jednak także fanów kanapowego, imprezowego grania. Mowa o możliwości rozegrania meczu na specjalnych zasadach. Tych do wyboru jest kilka - od liczenia podwójnie bramek strzelonych zza pola karnego, przez uznawanie tylko tych strzelonych z główki lub woleja, aż po całkowite wyłączenie kilku kluczowych zasad. Ot, spalonych i fauli. Najciekawiej wygląda jednak tryb przetrwania, w którym po strzeleniu gola, boisko opuszcza jeden z naszych zawodników. Wygrywa ten, kto pierwszy strzeli pięć bramek, bądź też dowiezie lepszy wynik do końca spotkania. Komicznie wyglądają też spotkania bez zasad - część piłkarzy znacznie częściej leży wtedy na murawie, niż rzeczywiście biega z piłką. Świetny patent na spotkanie ze znajomym. Aż dziw bierze, że EA nie zdecydowało się przenieść tych trybów także do sieci.

 

Koniec końców nowa FIFA to produkcja, która nie zawiedzie fanów serii. Względem poprzednika dodano kilka ciekawych trybów zabawy, a w samej mechanice postawiono wyłącznie na dopracowanie. I nawet jeżeli w tym aspekcie FIFA pozostaje nieco w tyle za Pro Evolution Soccer, to wygrywa na każdym innym polu, dając po prostu więcej frajdy w większej liczbie zróżnicowanych trybów zabawy.

 

Autor: Bartłomiej Sieja.
Ocena: 8,5/10.

 

Plusy:

+ Garść nowych trybów zabawy
+ Trójka bohaterów w Drodze do Sławy
+ Poszerzone opcje taktyczne
+ Nowe animacje piłkarzy
+ System precyzyjnych strzałów

 

Minusy:

+ Polski komentarz drażni
+ Mechanika rozgrywki wciąż nieco za konkurencją
+ Glitche zdarzają się nazbyt często

 

Link do całej recenzji TUTAJ.

 

Gry-online.pl

 

Miałem zacząć spisywać swoje wrażenia z pierwszych kilkunastu godzin z pełną wersją FIF-y 19 od tego, czym „Elektronicy” chwalili się najmocniej – czyli od licencji na europejskie puchary, finału trylogii Alexa Huntera czy rozbudowanych opcji taktycznych. Dla mnie jednak najważniejsza nowość ukrywa się pod nazwą „House Rules”. To mecze ze specjalnymi zasadami – takie, w których albo gole z dystansu liczą się podwójnie, albo strzelać można tylko z główki lub woleja, albo gra toczy się do momentu, w którym jedna z drużyn zdobędzie określoną liczbę bramek. Ale najmocniej błyszczą spotkania bez żadnych reguł oraz survivalowe.

 

House Rules to zdecydowanie najjaśniejszy punkt mojej dotychczasowej przygody z FIF-ą 19 i jednocześnie pokaz tego, jak świetną zabawą może być ta gra, jeśli deweloperzy nie próbują cały czas sztywno trzymać się ustalonych reguł. Trudno mi sobie wyobrazić, żebym w najbliższej przyszłości odpalił z kumplem zwyczajny mecz, skoro „udziwnione” tryby sprawiają tyle frajdy. Niestety, przez skupienie się autorów na zabawie „kanapowej” stracili pojedynczy gracze, bo moduł kariery zarówno menadżera, jak i zawodnika to zwyczajna kalka z „osiemnastki”.

 

Największą zapowiadaną w FIF-ie 19 nowością były licencje na prestiżowe europejskie puchary i pod tym względem EA Sports nie zawiodło. Najważniejsze zmagania Starego Kontynentu pojawiają się w karierze, „Drodze do sławy” oraz jako osobny tryb – i wszędzie wyglądają świetnie. Liga Mistrzów (a także Liga Europy i Superpuchar Europy) ma własną, imponującą oprawę, z wywołującym ciarki na plecach hymnem, interfejsem bliźniaczo podobnym do tego, co znamy z telewizyjnych transmisji, przepięknie ozdobionymi stadionami, a w wersji angielskiej nawet z własnym komentarzem. „Elektronicy” mocno przyłożyli się, by pod tym względem nie wypaść blado na tle tego, co oferował Pro Evolution Soccer, który przez kilka lat posiadania praw do wspomnianych turniejów zawiesił poprzeczkę naprawdę wysoko. FIFA wychodzi jednak z tej rywalizacji z podniesionym czołem.

 

Oprócz europejskich pucharów pojawiły się też licencje na parę klubów z mniej znanych lig Starego Kontynentu oraz na rozgrywki chińskiej Super League. Ale jest też spory zgrzyt, bo wygląda na to, że EA straciło prawa do brazylijskiej drużyny narodowej – oprócz Neymara grają w niej kompletnie zmyśleni piłkarze. Niby można ich powołać własnoręcznie na ekranie edycji zespołów, ale to i tak dość ciekawa sprawa – Canarinhos byli przecież w FIF-ie, odkąd sięgam pamięcią. Całkowicie pominięto natomiast finalistę tegorocznego mundialu, Chorwację. To braki, które mocno rzucają się w oczy, i aż dziw, że „Elektronicy” pozwolili sobie na takie wpadki.

 

Tak naprawdę zmiany, jakie pojawiły się w FUT, ograniczają się do zastąpienia Sezonów Online wynalazkiem nazwanym Division Rivals. W nowym trybie po paru meczach próbnych zostajemy przydzieleni do konkretnej dywizji, w ramach której rozgrywamy spotkania, awansujemy oraz zdobywamy punkty i rangi. W zamian za nie możemy odebrać atrakcyjne nagrody lub zdobyć możliwość wystąpienia w Lidze Weekendowej. Uwaga jednak, bo próg wejścia w Division Rivals już teraz jest bardzo wysoki.

 

Oprócz tego w FUT pojawiły się małe zmiany w interfejsie, dzięki którym zarządzanie posiadanymi przedmiotami stało się mniej czasochłonne, a także karty piłkarzy z Ligi Mistrzów. Zazwyczaj nie odbiegają one statystykami drastycznie od zwyczajnych wersji, niemniej ładnie urozmaicają wygląd naszego składu i kosztują więcej na rynku transferowym.

 

Pomimo naprawdę dokuczliwych wad – braku zmian w karierze, niezbyt porywającej „Drogi do sławy”, nadal kiepskiego zachowania bramkarzy, wpadek licencyjnych i przesadzonej skuteczności wrzutek – to najlepsza odsłona serii od wielu, wielu lat. Fantastyczna oprawa autentycznych europejskich pucharów to coś, czym zachwyci się każdy fan wirtualnego futbolu, ale prawdziwą mocą tego tytułu są wyśmienite tryby House Rules, w których zawsze bawiłem się lepiej niż podczas zwyczajnych spotkań. Do tego dochodzi sporo animacji i zagrań oraz bardziej rozbudowane opcje taktyczne, dające większą kontrolę nad boiskowymi poczynaniami.

 

Ostatecznie FIFA 19 wywoła inne reakcje w zależności od tego, jakim jest się typem gracza. Samotnicy zostali bowiem potraktowani nieco po macoszemu, bo poza Ligą Mistrzów nie ma tu dla nich zbyt wiele nowej zawartości. Zabrakło także jakiejś naprawdę poważnej nowinki w module Ultimate Team. Ale osoby, które lubią usiąść przed konsolą ze znajomymi, powinny być wniebowzięte. A że ja należę do tej drugiej grupy, bawiłem się przy produkcji EA Sports wyśmienicie. Przykro mi, Pro Evolution Soccer, ale w tym roku z transferu nici. Na ten sezon podpisuję kontrakt z FIFA.

 

Autor: Jakub Mirowski.
Ocena: 8,5/10.

 

Plusy:

+ Tryby House Rules to mnóstwo rozrywki dla grających ze znajomymi
+ Licencja na najważniejsze europejskie puchary i ich implementacja we wszystkich trybach gry
+ Nowe animacje i zagrania dają większą kontrolę na boisku i urozmaicają zabawę
+ Sztuczna inteligencja ma jakoś więcej niż kiedyś polotu w ataku
+ Bardziej zróżnicowane strzały
+ Lepiej przemyślane opcje taktyczne, mające faktyczny wpływ na przebieg meczu
+ Momentami zapierająca dech w piersiach oprawa wirtualnych stadionów

 

Minusy:

- Brak innowacji w trybach dla jednego gracza
- „Droga do sławy” poza ciekawym wstępem po raz kolejny nie zachwyca
- Problemy licencyjne z topowymi reprezentacjami narodowymi
- Kiepskie zachowanie bramkarzy
- Przesadzona skuteczność strzałów główką po dośrodkowaniach

 

Link do całej recenzji TUTAJ.