Wielka nadzieja francuskiej siatkówki, po czterech latach spędzonych w Mistrzostwach Uniwersyteckich NCAA w USA, wybrał Polskę.

 

Urodzony w Poissy pod Paryżem, wychował się na brzegach Sekwany w Conflans Sainte Honorine, gdzie jego tata Jacek, kiedyś siatkarz Resovii, był trenerem, w najbliższym sezonie będzie zawodnikiem rzeszowskiego klubu:

 

– O grze w tym klubie marzyłem od najmłodszych lat – tłumaczy dwukrotny MVP NCAA. – To coś w rodzaju powrotu do źródła. Urodziłem się we Francji, ale moje serce biło nieustannie dla Polski. Moi rodzice (tata Jacek, mama Magdalena), jak i moja siostra Anna, urodzeni w Polsce przybyli do Francji w 1990 roku. Staram się otrzymać polskie obywatelstwo, aby grać w mistrzostwach Polski, gdzie miejsca są drogie i ograniczone dla obcokrajowców. Polska liga jest uważana za najlepszą w Europie.

 

 

W przypadku Mikołaja (Nicolasa) nie można mówić o farbowanym lisie, bo on naprawdę czuje się Polakiem.

 

Na Uniwersytecie Ohio State miał przezwisko "the Frenchy". Zdobył dwa tytuły mistrzowskie w wysoko cenionych rozgrywkach uniwersyteckich (2016 i 2017). Tylko reprezentantowi Francji, Kevinowi Tillie udało się dokonać w latach 2012 i 2013 takiego wyczynu z Uniwersytetem Irvine.

 

– To wcale nie było łatwe do zrealizowania, przeżyłem fantastyczna przygodę. Zdobyłem dyplom inżyniera mechaniki. Jestem wdzięczny moim rodzicom za pomoc, bo koszt jednego roku na uniwersytecie to 45 000 dolarów.  Dzięki pobytowi w Stanach przeżyłem wiele pozytywnych wrażeń. Graliśmy u siebie w obecności 8 000 widzów, a w fazie finałowej frekwencja dochodziła do 15 000. Mogłem też podróżować czy to do Los Angeles czy na Hawaje. Nigdy nie wyobrażałem sobie takich przeżyć – opowiada nowy nabytek Resovii.

 

Oprócz dyplomu inżyniera Nicolas wraca ze Stanów z tytułem najlepszego rookie (debiutanta), za rok 2015 oraz dwoma tytułami MVP (2016 i 2017). Aż trzykrotnie był wybierany do "drużyny marzeń".

 

 

Kiedy grał w Conflans, zawsze był przenoszony do starszej kategorii wiekowej. Grał w poszczególnych, młodzieżowych, reprezentacjach Francji. – Wychowałem się we Francji, jednak serce mam polskie – wyznaje z dumą.

 

Kto wie, może już niedługo osiągnąć poziom Ngapetha i trafić do  reprezentacji Polski. Na pewno  mama Magdalena,  tata Jacek czy siostra Anna czekają na taką chwilę.