Bieniek o Amerykanach: Nie ma się czego bać, nie ugryzą nas

Siatkówka
Bieniek o Amerykanach: Nie ma się czego bać, nie ugryzą nas
fot. Cyfrasport

Mateusz Bieniek uważa, że Amerykanie to najlepiej poukładana drużyna trwających mistrzostw świata, ale nie sądzi, by przez to Polacy byli spisani na straty w półfinałowym meczu z tym rywalem. "Nie ma się czego bać, nie ugryzą nas" - zapewnił środkowy biało-czerwonych.

Z ekipą Stanów Zjednoczonych Polakom nie wiodło się w ostatnim czasie najlepiej. W latach 2014-18 zmierzyli się z nią dotychczas dziewięćkrotnie, a tylko dwa razy - dwukrotnie w 2015 roku - wyszli z tych konfrontacji zwycięsko. - Nie mamy się czego bać. Przecież nas nie ugryzą. Musimy wyjść i walczyć. Amerykanie są bardzo dobrym przeciwnikiem. Sądzę, że to najlepiej poukładany zespół tych mistrzostw, ale jesteśmy w stanie go pokonać - przekonywał Bieniek.

 

Atuty sobotnich rywali w podobny sposób charakteryzował Fabian Drzyzga. - To poukładana ekipa, zawodnicy są w odpowiednim wieku - swoje już wygrali i przegrali. Na pewno to niewygodny przeciwnik, ale czy Brazylia byłaby łatwiejszym? Chyba nie. To jest półfinał. Mecze na tym etapie są przeważnie bardzo trudne. Często decyduje, poza formą siatkarską, też to coś, czyli trochę szczęścia, trochę serducha. Mam nadzieję, że to będzie po naszej stronie - zaznaczył rozgrywający biało-czerwonych.

 

Jak dodał, podczas takiej imprezy jak MŚ buduje się drużyna i to zarówno pod względem czysto sportowym, jak i psychologicznym. - Tak samo jak my, tak i Amerykanie, Serbowie oraz Brazylijczycy mieli lepsze i gorsze momenty, więc zawsze to turniej buduje drużynę mentalnie. Formę też, bo ona na samym końcu ma być najlepsza. Czujemy się mocni, ale w tej czwórce nie ma słabych ekip. Będziemy się starać wygrać dwa kolejne mecze. Jak będzie? Nie mam pojęcia. Przed turniejem wiele osób mówiło, że szóstka będzie już sukcesem. To nie koniec. Nie chcemy się tym półfinałem zadowolić. Chcemy cieszyć się grą i wygrywać - zapewnił.

 

Biało-czerwoni mają zaplanowany w południe trening w turyńskiej Pala Alpitour, ale Drzyzga uważa, że zajęcia dla części siatkarzy będą bardzo krótkie. - Znacie Vitala (Heynena - trenera Polaków), on zakaże nam trenować. Ci, co będą wieczorem grać, będą mogli wykonać tylko głupią grę (nazwa autorskich rozgrzewek Heynena) i usiądą na ławce, skąd będą patrzeć jak inni ćwiczą - zapowiedział 28-letni siatkarz.

 

Awans do półfinału podopieczni Belga zapewnili sobie wygrywając w piątek z Włochami pierwszego seta. Później szkoleniowiec wymienił niemal cały skład i wpuścił rezerwowych. Ostatecznie współgospodarze mundialu wygrali 3:2. - Od początku meczu wszystko kapitalnie nam wychodziło i bardzo dobrze, że awans zapewniliśmy sobie już w pierwszej partii. Dzięki zagrywce Bartka Kurka kontrolowaliśmy sytuację, ale Ivan Zaytsev czy Osmany Juantorena mają czym odpowiedzieć i mogli równie dobrze odrobić straty. Utrzymaliśmy jednak koncentrację i myślimy teraz o kolejnym meczu - podsumował Bieniek.

 

Manewr zastosowany przez Heynena pochwalił Drzyzga, który przypomniał, że we wcześniejszym spotkaniu 3. rundy z Serbią (3:0) było znacznie mniej zmian. - Część z nas w piątek odpoczęła, trochę schłodziliśmy się, rozciągnęli, był nawet czas na trochę uśmiechów i popatrzenie jak to wygląda z boku. Fajnie, że wszyscy poczuli halę i świetną atmosferę. Bo trzeba przyznać, że włoscy fani nie opuścili trybun i kibicowali do końca oraz dobrze się bawili. To było fajne przetarcie przed sobotą - wskazał rozgrywający Polaków.

 

Bardzo krytycznie podchodzi on zaś do Włochów jako współorganizatorów MŚ. Głośno było m.in. o tym, że nieprzypadkowy był dobór rywali "Azzurrich" w trzeciej rundzie, choć oficjalnie był to wynik losowania. - Nie do mnie należy ocena, ale kombinowali jak koń pod górę. Jak i gdzie się tylko dało. Wczoraj nasz dzień też nie wyglądał jak każdy inny. To są takie rzeczy, których w ogóle nie powinno się robić na najwyższym poziomie, ale zostawmy to. Włosi w 2010 roku (byli wówczas samodzielnym organizatorem MŚ - PAP) kombinowali i zajęli czwarte miejsce. Teraz kombinowali i odpadli z turnieju w trzeciej rundzie. Myślę, że całe środowisko powinno mieć delikatną satysfakcję - ocenił Drzyzga.

 

Zespół z Italii w ostatnich latach opiera się głównie na dwójce liderów - Zaytsevie i Juantorenie. Pierwszy z nich bardzo słabo zaczął piątkowy mecz. - Dlaczego? Nie wiem. Myślę, że duży wpływ miała na nas środowa porażka z Serbami. Trudno to wszystko wyjaśnić - zaznaczył przygnębiony.

 

Jego kolega z drużyny Simone Giannelli zapewnił, że wszyscy zawodnicy mieli świadomość, że reprezentują w tym turnieju cały kraj. - Nosimy koszulkę Azzurrich z dumą, znamy jej wagę. Jesteśmy smutni, że rozczarowaliśmy rodaków odpadnięciem na tym etapie. Wrócimy jednak wkrótce i odbijemy się od dna - zadeklarował.

 

Półfinał z udziałem Polaków i Amerykanów odbędzie się o godz. 21:15. Transmisja meczu w Polsacie Sport. Początek studia przedmeczowego 20:20. Na 17:00 zaplanowano pojedynek Brazylijczyków z Serbami. Transmisja tego spotkania również w Polsacie Sport.

A.J., PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze