Ostatni mecz tych drużyn rozegrany w marcu w Gliwicach zakończył się skandalem. Z powodu zachowania kibiców spotkanie zostało przerwane w 80. minucie przy stanie 1:0. Walczący wtedy o utrzymanie Piast stracił trzy punkty walkowerem.

 

Oba zespoły przegrały swoje mecze w ostatniej kolejce, sobotni pojedynek był więc dla nich okazją do rehabilitacji.

 

Gospodarze zaczęli z "wysokiego C". Mogli prowadzić już w 23. sekundzie, gdyby w ostatniej chwili przed bramką zabrzan nie został zablokowany Mateusz Mak.

 

Później już tak ciekawie na boisku nie było. Piłkarze obu zespołów grali niedokładnie, nie potrafili stworzyć podbramkowych sytuacji. Częściej podania wymieniali gliwiczanie, jednak niewiele z tego wynikało.

 

W 39. minucie bramkarz gospodarzy Jakub Szmatuła, wyprowadzając piłkę, praktycznie oddał ją rywalom i po chwili wyjmował z siatki. Miał szczęście, bo po analizie wideo okazało się, że gol został zdobyty ze spalonego.

 

W odpowiedzi kontrę gospodarzy strzałem w słupek zakończył Joel Valencia, a w doliczonym czasie refleks golkipera Górnika sprawdził jeszcze Aleksandar Sedlar.

 

Drugą cześć aktywniej zaczęli zabrzanie. Zablokowany został w polu karnym ich najlepszy strzelec Igor Angulo, później zbyt wysoko uderzyli Przemysław Wiśniewski i Jesus Jimenez. W 63. minucie Szmatuła wyszedł obronną ręką z pojedynku z Maciejem Ambrosiewiczem.

 

Grę gospodarzy ożywiło wejście na boisko Hiszpana Gerarda Badii. Piast zaatakował i mógł objąć prowadzenie, gdy interweniujący zabrzański obrońca Dani Suarez trafił w słupek własnej bramki.

 

Bramkarza Górnika pokonał w 72. minucie Badia, "filmowym" strzałem w długi róg.

 

Szkoleniowiec przyjezdnych, Marcin Brosz, zareagował na tę stratę podwójną zmianą. Końcówka była nerwowa, kilka razy między zawodnikami zaiskrzyło, ale pod obiema bramkami niewiele się działo i Piast utrzymał korzystny wynik.

 

Marcin Brosz (trener Górnika): "Bardzo chcieliśmy ten mecz wygrać, wiedzieliśmy, jak jest dla nas ważny. Chcieliśmy narzucić swoje tempo i styl, stwarzać sytuacje bramkowe. I je mieliśmy. Zdawaliśmy sobie sprawę, że musimy zdobyć bramkę. Nadzialiśmy się na kontrę, zakończoną przez Badię. To był kluczowy moment. W końcówce mieliśmy już zbyt mało okazji do tego, aby odwrócić losy spotkania. Nasza reakcja po stracie bramek nie jest taka, jak byśmy chcieli".

 

Waldemar Fornalik (trener Piasta): "To był typowo derbowy mecz, z dużą ilością agresywnej gry, pojedynków. Sposób gry Górnika jest taki, że trzeba być cały czas czujnym. Źle weszliśmy w drugą połowę meczu, zabrzanie zepchnęli nas do defensywy, ale złapaliśmy właściwy rytm i zdobyliśmy piękną bramkę. Bardzo się cieszymy, bo takie spotkanie to nie tylko trzy punkty, ale też gra o prestiż w regionie. Podczas analizy wideo, po straconej bramce, na pewno nerwy są większe niż po strzelonej. Myślę, że największy kamień z serca po ostatecznej decyzji sędziego spadł Jakubowi Szmatule. A my widzieliśmy dobrodziejstwa VAR-u".

 

 

Piast Gliwice - Górnik Zabrze 1:0 (0:0)

 

Bramka: Gerard Badia (72).

  

Piast Gliwice: Jakub Szmatuła - Marcin Pietrowski, Jakub Czerwiński, Aleksandar Sedlar, Mikkel Kirkeskov - Mateusz Mak (58. Gerard Badia), Tom Hateley, Joel Valencia, Patryk Dziczek, Jorge Felix (83. Martin Konczkowski) - Michal Papadopulos.

 

Górnik Zabrze: Tomasz Loska - Przemysław Wiśniewski, Dani Suarez, Paweł Bochniewicz, Michał Koj - Daniel Smuga (77. Adam Ryczkowski), Maciej Ambrosiewicz (68. Szymon Żurkowski), Szymon Matuszek, Jesus Jimenez (77. Rafał Wolsztyński) - Kamil Zapolnik, Igor Angulo.

 

Żółte kartk: Mak, Badia - Wiśniewski, Matuszek.

 

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków). Widzów: 5 313.