Maciej Turski: Czy masz ostatnią porażkę w głowie? Czy myślisz o tej przegranej z Dricusem Du Plessisem każdego dnia?

 

Roberto Soldić: Staram się o tym zapomnieć. To nie był po prostu mój dzień. Mam teraz szansę udowodnić, że to był tylko wypadek przy pracy. On natomiast ma szansę udowodnić, że jest prawdziwą bestią i ponownie spróbować mnie znokautować. Jestem gotowy na wojnę. Powrócę w starej, lepszej wersji. Poprawię sprawę zbijania wagi i myślę, że kolejna walka będzie zwyczajnie łatwa. Wtedy zabrakło dyscypliny, choć byłem w treningu. Teraz sprawę traktuję naprawdę poważnie i szykuje się dobra walka.

 

Powiedziałeś, że było sporo problemów ze zbijaniem wagi. Co udało się w takim razie pod tym względem zmienić? Czy starasz się zmodyfikować swój styl specjalnie pod Dricusa?

 

Ostatnio straciłem duszę. W klatce nie byłem kompletnie sobą. Nie potrafiłem się skupić tylko na walce. W głowie miałem wiele innych spraw. Przed walką naprawdę sporo jadłem. Na 10 dni przed pojedynkiem oszukiwałem siebie, że mogę tyle jeść, ale po prostu będę musiał ciężko trenować, żeby spalić te kalorie. To była zła decyzja. Teraz jestem mądrzejszy o to doświadczenie. Nigdy wcześniej nie zostałem znokautowany nawet na treningu... Teraz już wiem, że to się może wydarzyć. To cenna lekcja. Jestem bardziej skupiony, bardziej zdyscyplinowany i idę po swoje.

 

Lubisz Dricusa? Wiem, że szanujesz go jako wojownika, ale jak oceniasz go jako człowieka? Jak oceniasz jego wypowiedzi w mediach?

 

Nie przepadam za nim. Jest zbyt pewny siebie. Chcę robić szum wokół siebie. Ja lubię hasło: "Mniej show, więcej walk". Zrobię wszystko, żeby odebrać mu pas mistrzowski. Bez dwóch zdań jest świetnym zawodnikiem, kompletnym. Został mistrzem w dwóch kategoriach wagowych EFC, a teraz jest mistrzem KSW. Ja teraz będę podwójnie zmotywowany na drugą konfrontację. Jest świetnym zawodnikiem, ale nie przepadam za nim.

 

Dricus nie był zadowolony, że w wywiadach mówiłeś o przypadkowym nokaucie, że to drugi raz nigdy by się to nie przydarzyło. Powiedział, że takim tokiem myślenia to można powiedzieć, że każde Twoje zwycięstwo przez nokaut było przypadkowe...

 

On po prostu nie rozumie, że wyprowadził tylko jeden cios. Wcześniej miał moje plecy, dogodne pozycje, a nie potrafił skończyć walki. Zostawiam to już za sobą. Myślę tylko o tym, co czeka mnie już niebawem. Nie zajmuje sobie czasu jego gadkami. Skupiam się tylko na przyszłości. On jest mistrzem, a ja mam dodatkową motywację. Nie lubię opowiadać i gadać o tym, co będzie. Wolę zająć się swoją robotą. Wejdziemy do klatki i sobie wszystko wyjaśnimy.

 

Trzeba skupić się tylko na sobie, ale też trzeba przygotować coś specjalnego na Dricusa. Na zawodnika, który jest kompletny. Dobrze radzi sobie w parterze i również w stójce.

 

Muszę być zdrowy i to wystarczy. Pokażę, że jestem lepszym zawodnikiem w każdej płaszczyźnie.

 

Tęsknisz za pasem mistrzowskim?

 

W przeszłości miałem sporo pasów. Nigdy nie miały one dla mnie wielkiego znaczenia. Początkowo tak traktowałem również mistrzostwo KSW, ale z czasem to się zmieniło. Nigdy wcześniej nie przegrałem w taki sposób. Zrozumiałem, co straciłem. Czuję się mistrzem, więc potrzebuję tego pasa.

 

Możemy być spokojni, że powróci stary "Robocop"?

 

Zdecydowanie, powróci stary, dobry "Robocop". Potrzebuję tylko zdrowia i udowodnię, że jestem lepszym zawodnikiem. Bez dwóch zdań.

 

W załączonym materiale wideo rozmowa z Roberto Soldiciem.

 

KSW 45: The Return to Wembley w Cyfrowym Polsacie i IPLI w systemie PPV