Obie drużyny do niedzielnego pojedynku przystąpiły mocno osłabione. W zespole z Montpellier zabrakło Diego Simoneta, Michaela Guigou i Jonasa Truchanoviciusa, a w VIVE Mariusza Jurkiewicza, Władysława Kulesza, Bartłomieja Bisa i Marko Mamica. Gospodarze, którzy wygrali ostatnią edycję Ligi Mistrzów, ten sezon zaczęli od dwóch porażek (z Vardarem Skopje i Mieszkowem Brześć). Drużyna z Kielc po wyjazdowej porażce z węgierskim Veszprem, tydzień temu pokonała u siebie niemiecki Rhein-Neckar Loewen.

 

Podobnie jak i w spotkaniu z wicemistrzem Niemiec zawodnicy VIVE wystąpili w tym meczu w koszulkach, na których zamiast reklamy Nord Stream 2 (sponsor Ligi Mistrzów) znalazła się reklama fundacji PLAN International, a w miejsce loga PGE (sponsor klubu) pojawiła się jedna z jego marek - Lumi. To efekt rozmów i ustaleń między polskim klubem a Europejską Federacją Piłki Ręcznej.

 

Wynik spotkania otworzył Blaz Janc, który pokonał Vincenta Gerarda. Już na początku meczu kilkoma świetnymi interwencjami popisał się bramkarz VIVE Vladimir Cupara. W piątej minucie, po trafieniu Mateusza Jachlewskiego, mistrzowie Polski prowadzili już 3:1. Na parkiecie nadal szalał Cupara, a jego koledzy drużyny skutecznie kończyli akcje ofensywne. Siedem minut później, po bramce z koła Arcioma Karaleka, goście powiększyli prowadzenie do czterech trafień (9:5).

 

Gospodarze mogli przegrywać znacznie wyżej, ale ich najsilniejszym punktem był bramkarz Vincent Gerard. W 20. min. reprezentanta Francji pokonał jednak z rzutu karnego Alex Dujshebaev, dla którego była to już piąta bramka w tym meczu. Kielczanie wygrywali wówczas 11:7. Kolejne minuty należały jednak do zespołu trenera Patrice Canayera. W 26. min. Cuparę pokonał Kyllian Villeminot i przewaga VIVE zmalała do dwóch trafień (13:11). Po 30 minutach mistrzowie Polski prowadzili 16:14, a głównymi aktorami tego widowiska byli obaj bramkarze - Cupara i Gerard.

 

Zaraz po rozpoczęciu drugiej części gry kontaktową bramkę zdobył Melvyn Richardson, ale nie zdeprymowało to gości. W 35. min. Gerarda efektownym lobem pokonał Karalek i polska drużyna ponownie prowadziła trzema bramkami – 19:16. Dwie minuty później, po kolejnej udanej interwencji Cupary i bramce Jachlewskiego, VIVE podwyższyło prowadzenie (20:16). W 40. min. do siatki gospodarzy trafił Luka Cindric i ekipa Tałanta Dujszebajewa odskoczyła od rywali na pięć trafień (22:17). W tej sytuacji o czas poprosił Patrice Canayer.

 

Kolejny fragment spotkania to nerwowa gra obu drużyn, które nie potrafiły wykorzystać kilku świetnych sytuacji. Więcej błędów popełnili jednak kielczanie i w 49. min. ich przewaga zmalała do trzech trafień (23:20 - bramka Valentina Porte). Gerarda w bramce zastąpił Nikola Portner i popisał się kilkoma świetnymi interwencjami. Dwie minuty później na kieleckiej ławce zrobiło się jeszcze bardziej nerwowo po trafieniu Villeminota.

 

W 53. min. te nastroje poprawiła bramka Alexa Dujshebaeva (już dziewiąta w tym meczu) i VIVE prowadziło 25:22. Cztery minuty później starszy syn trenera zespołu z Kielc trafił po raz dziesiąty i było 27:23 dla gości. Mistrzowie Polski nie dali już sobie odebrać zasłużonego zwycięstwa. Ostatecznie polska ekipa pokonała Montpellier HB 29:26. To drugie zwycięstwo 15-krotnych mistrzów Polski w tych rozgrywkach, a dla gospodarzy trzecia porażka.

 

Montpellier HB – PGE VIVE Kielce 26:29 (14:16)

 

Montpellier HB: Vincent Gerard, Nikola Portner – Melvyn Richardson 6, Mohamed Soussi 5, Kyllian Villeminot 4, Valentin Porte 4, Mohamed Mamdouh Ashem Shebib 2, Mathieu Grebille 2, Fredric Pettersson 1, Baptiste Bonnefond 1, Vid Kavticnik 1, Theophile Causse, Julien Bos, Jean Faustin, Arnaud Bingo, Benjamin Afgour

 

PGE VIVE Kielce: Vladimir Cupara, Filip Ivic – Alex Dujshebaev 10, Blaz Janc 5, Angel Fernandez Perez 3, Arciom Karalek 3, Mateusz Jachlewski 2, Luka Cindric 2, Julen Aginagalde 2, Michał Jurecki 1, Arkadiusz Moryto 1, Krzysztof Lijewski, Daniel Dujshebaev