38-letni Valverde sięgnął po swój siódmy medal mistrzostw świata, ale pierwszy złoty. Wcześniej miał w kolekcji dwa srebrne i cztery brązowe.

 

Najlepszy z Polaków Rafał Majka zajął 35. miejsce ze stratą czterech minut do zwycięzcy.

 

Trudów rywalizacji na bardzo trudnej, blisko 260-kilometrowej trasie nie wytrzymali m.in. Michał Kwiatkowski, zwycięzca Vuelta a Espana Brytyjczyk Simon Yates oraz zdobywca tęczowej koszulki w trzech ostatnich latach Słowak Peter Sagan.

 

To miał być najtrudniejszy wyścig o mistrzostwo świata od 1995 roku, gdy kolarze walczyli w kolumbijskiej Duitamie. Szybko okazał się zbyt trudny dla zdobywcy tęczowej koszulki w trzech ostatnich latach Petera Sagana. Słowak nie wytrzymał czwartego z kolei ośmiokilometrowego podjazdu pod Igls. Zszedł z trasy 80 km przed metą, a razem z nim pierwszy z biało-czerwonych Maciej Paterski.

 

Stopniowo odpadali z coraz szybciej jadącego peletonu inni Polacy: Maciej Bodnar i Michał Gołaś. 45 km przed metą został z tyłu Kwiatkowski. W coraz mniejszej czołowej grupie pozostał tylko Majka.

 

Peleton podkręcił tempo goniąc 11-osobową czołówkę, która w pierwszej fazie wyścigu wypracowała aż 19-minutową przewagę. Mało znani kolarze z pierwszej grupy stopniowo wykruszali się, a ostatni z nich - Duńczyk Kasper Asgreen i Norweg Vegard Staeke Laengen zostali doścignięci 23 km przed metą.

 

Do kluczowego podjazdu na trasie, słynnego "Piekła", dojechała 40-osobowa czołówka z jadącym na końcu stawki Majką. Mając już w nogach prawie 250 km kolarze zmagali się z piekielnie trudnym fragmentem, gdzie kąt nachylenia dochodził do 28 procent. Wokół trasy pojawiły się austriackie czarty – Krampusy, a z czołówki zaatakowali najsilniejsi kolarze: Valverde, Woods, Bardet i Włoch Gianni Moscon. Ten ostatni nie poradził sobie jednak ze wspinaczką i zjazd w kierunku Innsbruku rozpoczęło trzech zawodników.

 

Gdy wydawało się, że Valverde, Woods i Bardet rozdzielą między sobą medale, dołączył do nich niespodziewanie Dumoulin. Holender zamarkował na początku ostatniego kilometra finisz, potem przyczaił się na końcu grupki, ale nie miał już sił na walkę o medal. Najszybszy był Valverde, nie oddając prowadzenia przez ostatnie 350 metrów.

 

Sam Valverde, mając na karku 38 lat, odniósł jeden z największych sukcesów w karierze.

 

- Prawda jest taka, że to, co się wydarzyło, jest nieprawdopodobne. Walczyłem o złoto przez wiele lat i wreszcie mam ten medal. Hiszpańska drużyna jechała bardzo uważnie przez cały wyścig. Finisz był bardzo długi, ale rozpocząłem go 350 metrów przez +kreską+ i wyszło idealnie. Brakuje mi słów i nie wierzę w to, co się stało – powiedział Hiszpan.

 

- Nikt bardziej nie zasłużył na medal z tej czwórki niż Valverde. Z dziesięć razy był w pierwszej dziesiątce, wcześniej zdobył sześć medali i wreszcie ma złoto – skomentował selekcjoner reprezentacji Polski Piotr Wadecki.

 

Polacy nie liczyli się w końcowej fazie wyścigu. Zmęczony Majka mówił dziennikarzom, że dojechał do mety "na rzęsach". Kwiatkowski wspomniał, że po 150 kilometrach poczuł, iż nie jest to jego dzień i poprosił Majkę, aby go zastąpił w roli lidera drużyny. Majka na to tylko pokręcił głową i odpowiedział: - To też nie jest mój dzień.

 

Wyniki wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn (258,5 km):

 

1. Alejandro Valverde (Hiszpania) 6:46.41

2. Romain Bardet (Francja)

3. Michael Woods (Kanada)

4. Tom Dumoulin (Holandia) wszyscy ten sam czas

5. Gianni Moscon (Włochy) strata 13 s

6. Roman Kreuziger (Czechy) 43

7. Michael Valgren (Dania)

8. Julian Alaphilippe (Francja)

9. Thibaut Pinot (Francja)

10. Rui Costa (Portugalia) wszyscy ten sam czas

...

35. Rafał Majka (Polska) 4.00

56. Łukasz Owsian (Polska) 13.05

 

Michał Kwiatkowski, Maciej Paterski, Maciej Bodnar i Michał Gołaś - nie ukończyli rywalizacji.