Oto najciekawsze fragmenty tego, co powiedział Dricus Du Plessis w magazynie "Puncher Extra Time":

 

"Przygotowania przebiegają świetnie, obóz udał się świetnie, zresztą tak jak zawsze. Niczego nadzwyczajnego nie wprowadzałem, powtarzałem te rzeczy co zawsze, żeby być pewnym, że uda mi się być jeszcze lepszym na każdej płaszczyźnie. I mam nadzieję, że pokażę w sobotni wieczór, że stałem się jeszcze lepszym zawodnikiem. Co do wagi też jestem profesjonalistą, jeszcze parę kilogramów zostało do zrzucenia, ale jestem spokojny, że się uda.

 

(...) Tak naprawdę nie dbam o to, czy jestem faworytem czy underdogiem. Wielokrotnie byłem tym zawodnikiem, któremu dawno mniejsze szanse, a dawałem radę w klatce. Walka to jest często szukanie tego kończącego uderzenia, czasami szczęśliwego - to jest sekunda, ale trzeba się na to przygotowywać godzinami. Tak naprawdę, żeby oceniać walkę, szansę zawodników, warto by samemu spróbować walki, bo czasem na ten temat wypowiadają się ludzie, którzy nic o tym nie wiedzą.

 

(...) Dla mnie walka na poziomie mentalnym jest co najmniej tak samo ważna jak ta na poziomie fizycznym. Nie mam żadnych wątpliwości, że trzeba być niezwykle pewnym siebie. I nie chodzi tutaj o sztuczne udawanie pewności siebie.

 

(...) Soldić jest trochę przyzwyczajony do tego, że rywale boją się jego ataków. Kiedy on na początku walki rusza na przeciwnika, większość zawodników się tego boi. Natomiast na mnie to nie zrobiło takiego wrażenia, bo w swojej karierze boksowałem z wieloma specjalistami od mocnych ciosów."

 

Cała dyskusja w studiu w załączonym materiale wideo.

 

KSW 45: The Return to Wembley w Cyfrowym Polsacie i IPLI w systemie PPV