24-letni bułgarski rozgrywający w swojej karierze występował m.in. w greckim Iraklisie Saloniki oraz włoskim Azimucie Modena. Odkąd jego brat trafił do naszego kraju, on sam regularnie zjawiał się nad Wisłą, aby wspólnie trenować z siatkarzami Skry Bełchatów. Od sezonu 2018/2019 będzie zawodnikiem AZS-u Częstochowa.

 

- Podjąłem taką decyzję w środku lata. Miałem kilka propozycji, ale odbyłem wiele rozmów z moim ojcem i moim agentem. Naszą wspólną decyzją było, aby wybrać Polskę. Chciałem akurat przyjść do Częstochowy, ponieważ byłem w tym mieście chyba dwa razy. Grałem tutaj mecze towarzyskie w barwach Skry, więc znam to miasto, znam ten zespół i dlatego postanowiłem tutaj przyjść - przyznał Czono Penczew.

 

AZS Częstochowa to jeden z najbardziej utytułowanych siatkarskich klubów w Polsce, multimedalista mistrzostw kraju oraz wielokrotny uczestnik europejskich pucharów, który wychował wielu reprezentantów Polski, także aktualnych mistrzów świata. Wydaje się, że miejsce takiego klubu jest w elicie, do czego będą dążyć obecni zawodnicy akademików.

 

- Nie uważam, że będzie trudno, ale nie będzie też łatwo. Wszystko zależy od nas samych. Oczywiście dużo zależy od wszystkich ludzi pracujących w klubie i wokół klubu, ale koniec końców najwięcej spoczywa na naszych barkach. Myślę, że uda nam się zrealizować ten cel jakim jest awans - rzekł Bułgar.

 

Przed rozpoczęciem sezonu przyszłość biało-zielonych była jednak niepewna. W pewnym momencie częstochowianom groził nawet brak przyznania licencji na występy w lidze. Ostatecznie skończyło się tylko na strachu, a sam zainteresowany nie miał wątpliwości, aby trafić pod Jasną Górę.

 

- Nie miałem żadnych wątpliwości, ponieważ mój agent rozmawiał o tym z moim macierzystym klubem - jeżeli możemy tak to ująć, czyli ze Skrą. Oni dali mi gwarancję i zapewnienie, że nie będzie żadnych problemów z dołączeniem do zespołu - zaznaczył.

 

Młodszy z braci Penczewów przyznał, że życie w Polsce nie sprawia mu problemów. - W Polsce czuję się bardzo dobrze, ponieważ od czterech lat spędzałem w waszym kraju trzy, cztery miesiące na treningach w Skrze. Wiem jak wygląda tutaj życie i czuję się jakbym grał tutaj już cztery sezony. Różnica w życiu codziennym pomiędzy Polską i Bułgarią jest naprawdę duża, ale dla mnie to coś normalnego, ponieważ tak jak wcześniej wspomniałem, przywykłem już do życia w Polsce, toteż nie jest tak trudno dla mnie. Jedyna rzecz, która nie podoba mi się to kiepska pogoda, ale przyzwyczaję się - powiedział, jeszcze w języku angielskim, ale niewykluczone, że w przyszłości nauczy się polskiego.

 

- Mimo, że przez ostatnie cztery lata często tu bywałem na treningach w Skrze, to problem polegał na tym, że większość zawodników w zespole mówiła po angielsku, ponieważ było tam wielu obcokrajowców. Ciężko jest nauczyć się języka polskiego przez dwa, trzy miesiące. Znam część słów oraz rozumiem ludzi, jeżeli nie mówią zbyt szybko. Teraz też jest trudno nauczyć się polskiego, bowiem wszyscy mówią do mnie po angielsku, ale spróbuję - skwitował rozgrywający ubiegłorocznych mistrzów pierwszej ligi, AZS-u Częstochowa.

 

Rozmowa z Czono Penczewem w załączonym materiale wideo.