Podopieczni trenera Tałanta Dujszebajewa po trzech kolejkach Ligi Mistrzów mają na koncie cztery punkty. Po inauguracyjnej porażce z Telekomem Veszprem, mistrzowie Polski pokonali Rhein-Neckar Loewen i tydzień temu na wyjeździe obrońcę trofeum francuskie Montpellier. Mimo licznych kontuzji na początku rozgrywek i dużych zmian w składzie w porównaniu do poprzedniego sezonu, kielczanie z każdym meczem grają coraz lepiej i zbierają pochwały za swoją postawę na parkiecie.

 

- Kiedy jest tyle kontuzji, to musimy dawać z siebie znacznie więcej. Te pierwsze spotkania w naszym wykonaniu były naprawdę dobre. Czekamy teraz na powrót kontuzjowanych kolegów. Każdy kolejny zawodnik, który wróci po urazie będzie dla nas wzmocnieniem. Teraz może być już tylko lepiej – powiedział kołowy VIVE Julen Aginagalde.

 

W sobotę kielczanie będą mieli doskonałą okazję na powiększenie dorobku punktowego, bowiem drużyna z Kristianstad, z trzema porażkami na koncie, zamyka tabelę grupy A. Mistrz Szwecji w ostatnim meczu przegrał we własnej hali z hiszpańską Barceloną aż 19 bramkami (25:44).

 

- Mecz meczowi nierówny. Oni naprawdę mają dobrych zawodników. Fakt, że przegrali bardzo wysoko, może ich tylko dodatkowo zmobilizować. Będą zapewne chcieli się pokazać z jak najlepszej strony. Musimy dokładnie przeanalizować ich grę i poznać ich słabsze strony – dodał reprezentant Hiszpanii.

 

- Nie możemy patrzeć na ich ostatnie wyniki. Z Barceloną i Vardarem Skopje przegrali bardzo wyraźnie, ale to nie może nas uśpić. To jest sport, każdy może wygrać z każdym. W Lidze Mistrzów nie ma słabych drużyn – zaznaczył Ivic, który wskazał główne atuty rywala.

 

- Grają bardzo szybką piłkę ręczną, ich silną stroną są szybkie kontrataki, są w tym szalenie niebezpieczni. To młody, nieobliczalny zespół. Musimy twardo zagrać w obronie i nie możemy sobie pozwolić nawet na chwilę dekoncentracji – dodał chorwacki bramkarz, który w dotychczasowych meczach Ligi Mistrzów spędził znacznie mniej minut na parkiecie niż Vladimir Cupara. Serb był jednym z głównych bohaterów spotkania w Montpellier.

 

- W ostatnim meczu bronił świetnie. U nas jest prosta zasada – ten z nas, który jest w lepszej formie, ten występuje na parkiecie. Jeszcze nie wiem, czy będę bronił w meczu z mistrzem Szwecji, ale jestem gotowy, aby pomóc drużynie – zapewnił Ivic, który dodał, że razem z Cuparą są przyjaciółmi i wzajemnie się wspierają.

 

- To nie jest tak, że jak on gra, a ja siedzę na ławce, to nic nie robię. Motywuję go i podpowiadam mu różne rzeczy. Kiedy ja występuję na parkiecie jest tak samo. Ciężko pracujemy na treningach. Razem oglądamy wideo i analizujemy naszą grę. Jesteśmy przyjaciółmi nie tylko na parkiecie, ale także prywatnie. Dlatego nie ma między nami zawiści i jeden wspiera drugiego – dodał bramkarz VIVE, który nie ukrywał, że jego zespół chce w sobotę sięgnąć po trzecie zwycięstwo w rozgrywkach Ligi Mistrzów.

 

- Jesteśmy w coraz lepszej formie, mimo kilku kontuzji w drużynie. Jeśli pokonamy szwedzki zespół, a tydzień później Vardar Skopje, to przerwę na mecze reprezentacji spędzimy na pierwszym lub drugim miejscu w grupie. Wierzę, że tak będzie – podkreślił pewnym głosem Ivic.

 

W kadrze na mecz z IFK Kristianstad znalazł się już wracający po kontuzji Marko Mamic. Na parkiecie Hali Legionów zobaczymy także narzekających ostatnio na drobne urazy Blaza Janca i Lukę Cindrica.

 

Sobotnie spotkanie mistrzów Polski i Szwecji rozpocznie się w Kielcach o godz. 16.