Przemek Garczarczyk: Wszyscy, którzy tu jesteśmy - cała Polska - liczyła na coś wielkiego...

Tomasz Adamek: Nie wyszedłbym do ringu, gdybym chciał przegranej. Taki jest sport, jeden wygrywa, drugi przegrywa. Myślę, że nie mam się czego wstydzić, w swoim życiu wygrałem wiele razy, posiadałem dwa tytuły mistrza świata, ale na pewno nie jestem człowiekiem od przegrywania. Trzeba więc chyba pomalutku kończyć.

Przemek Garczarczyk: Dlaczego twój rywal był lepszy?

Tomasz Adamek: Najłatwiejsza odpowiedź jest taka, że był lepszy, ponieważ trafił i wygrał. Dostałem mocny cios, ale z drugiej strony brałem pod uwagę, że w walce z tego typu przeciwnikiem może się tak zdarzyć. Przegrałem, byłem gorszy - takie jest życie...

Mateusz Borek: Przyjaźnimy się z Tomkiem wiele lat, chcieliśmy się jeszcze zmierzyć z czymś wielkim. Sformował się nowy sztab, więzi zostały jeszcze bardziej zacieśnione. Wiedziałem, że ten "skurczybyk" nie będzie chciał się bić z byle kim. Mogliśmy przecież jechać do Bułgarii lub zostać w Polsce. Może nawet nie powinienem był mu mówić o propozycji Millera, ale wiedziałem, że to było jego marzenie i nie mieliśmy na co czekać.

Tomasz Adamek: Jeżeli mam wchodzić do ringu, to tylko po to, by walczyć z najlepszymi. Ja swoje w boksie już zrobiłem, a wygrywać walki, tylko dla samego faktu wygrywania, mija się dla mnie z celem.

Przemek Garczarczyk: Podsumowanie osiemnastu miesięcy z Tomkiem zajmie z pewnością wiele czasu, ale jak wyglądało to z twojej perspektywy?

Mateusz Borek: Pogadamy sobie pewnie o tym wszystkim w pokoju, ale było to na pewno bezcenne doświadczenie i fajna przygoda. Wiedzieliśmy, dlaczego jeszcze chcemy spróbować. Myślę, że nasze relacje się nie zmienią i zobaczymy jak to będzie. Na pewno będę chciał jeszcze Tomkowi zrobić pożegnanie, ale nie wiem czy w ringu - być może stawi się on na nim tylko w roli gościa honorowego. Do niczego nie będę go namawiał - to tylko i wyłącznie jego decyzja. Tam siedzi taka młoda, szczupła dama i skoro wcześniej schowała "Góralowi" paszport w piwnicy, to teraz pewnie zakopie go w ogrodzie.

Tomasz Adamek: Trzeba chyba zawiesić rękawice na kołku i siedzieć w domu.

Mateusz Borek: Tomek ma z pewnością wiele projektów na przyszłość, ale jako że jest świetnym kierowcą, to w tym tygodniu wymyślił, że może zacząć jeździć uberem (śmiech).

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.