Szczecinianie prowadzili przez większą część spotkania. W ostatniej kwarcie świetnie w barwach Anwilu zagrał nowy zawodnik włocławian Michał Michalak, który w tym fragmencie zdobył 12 z 18 punktów i przechylił szalę na stronę gospodarzy.

 

- To był bardzo trudny mecz. King napsuje krwi wielu zespołom w tej lidze. Nie może być tak, jak w drugiej kwarcie, gdy mieliśmy 9 czy 10 strat. Cieszę się jednak z tego, w jaki sposób wyciągnęliśmy ten mecz. Za trzy dni kolejne wyzwanie - mecz w Lidze Mistrzów - podkreślił zadowolony ze zwycięstwa Milicic.

 

W jego zespole z dobrej strony pokazali się także Chase Simon - 14 pkt oraz Kamil Łączyński 11 pkt i siedem asyst.

 

Michalak powiedział, że rywale postawili w pierwszej połowie trudne warunki. Jego zdaniem o zwycięstwie zadecydowała lepsza gra w obronie po przerwie.

 

- Zagraliśmy bardziej agresywnie i twardo od trzeciej kwarty. Przejęliśmy kontrolę nad spotkaniem i nie wypuściliśmy zwycięstwa z rąk - ocenił lider włocławian.

W innym humorze był trener gości Łukasz Biela, który zastępuje chorego Litwina Mindaugasa Budzinauskasa.

 

- Zagraliśmy całkiem niezłe spotkanie, ale ze zbyt dużymi przestojami. Można wygrać mecz grając w tej sposób, ale nie z mistrzem Polski. Robiliśmy dobrą robotę w pierwszej połowie. Niestety w drugiej kwarcie w nasze szeregi wkradły się dziwne błędy. Mam wrażenie, że pierwszą połowę mogliśmy skończyć z dużo większą przewagą... - analizował Biela.

 

Zawodnik Kinga Mateusz Bartosz ocenił, że zespół ze Szczecina udźwignął ciężar gatunkowy spotkania, ale nieco zawiodła gra w końcówce przeciwko obronie strefowej Anwilu.

 

- Był to całkiem przyzwoity mecz z jednej i drugiej strony. Szkoda naszych szans, bo mieliśmy okazje, żeby ten pojedynek wygrać. Rywale zdobywali łatwe punkty po naszych stratach. My nie mieliśmy tak często otwartej drogi do kosza - wskazał Bartosz.

 

W drużynie ze Szczecina najskuteczniejszy w niedzielę był Paweł Kikowski - 18 pkt.

 

Było to pierwsze zwycięstwo Anwilu w sezonie 2018/19. W 1. kolejce obrońcy tytułu przegrali na wyjeździe z Arką Gdynia - 89:98. King Szczecin ma również bilans 1-1, bo na inaugurację ligi wygrał na wyjeździe ze Spójnią Stargard 95:64.

 

Przed meczem w Hali Mistrzów odbyło się uroczyste wciągnięcie pod dach obiektu flagi przypominającej o drugim tytule, po który Anwil sięgnął przed wakacjami.