Do Szczecina przybyli przed sezonem między innymi Bartosz Kurek, Matej Kazijski i Łukasz Żygadło, jednak przeszkodą nie do przeskoczenia okazało się... oświetlenie hali, w której Stocznia rozgrywa swoje mecze.
 
Już przy stanie 5:5 w pierwszym secie meczu z Treflem Gdańsk na hali zgasły światła. Według informacji przekazanych przez klub za całą sytuacją odpowiadał... jeden z kibiców, który w związku z nadmiarem emocji spowodowanych startem sezonu zapalił w toalecie papierosa, a bezbłędnie zadziałał system przeciwpożarowy.
 
 
- Ciemność widzę, ciemność - żartowali komentujący mecz Krzysztof Wanio oraz Ireneusz Mazur.
 
Czas leciał, a gry nie udało się wznowić. Oficjalny regulamin PlusLigi głosił:
 
- Jeśli nieprzewidziane okoliczności powodują przerwanie meczu, sędzia pierwszy, organizatorzy oraz komitet kontrolny (o ile taki został wyznaczony) decydują o podjęciu odpowiednich środków w celu przywrócenia normalnych warunków.
- W przypadku, gdy jedna lub kilka przerw nie trwały łącznie dłużej niż 4 godziny.
- Jeśli mecz jest wznowiony na tym samym boisku, przerwany st jest kontynuowany normalnie, z zachowaniem wyniku, tych samych zawodników (z wyjątkiem wykluczonych lub zdyskwalifikowanych) i ich ustawienia. Wyniki rozegranych już setów zostają zachowane.
- Jeśli gra jest wznowiona na innym boisku, set zostaje anulowany i rozegrany od nowa z tymi samymi członkami zespołów i w tych samych ustawieniach początkowych (z wyjątkiem wykluczonych lub zdyskwalifikowanych) i z utrzymaniem wszystkich odnotowanych sankcji. Wyniki rozegranych już setów zostaną zachowane.
- W przypadku, gdy jedna lub kilka przerw trwało łącznie dłużej niż 4 godziny, mecz musi zostać powtórzony.
 
Po ponad dwóch godzinach klub oficjalnie odniósł się do sytuacji, której nie udało się opanować. Mecz w Szczecinie został odwołany. Bardzo szybko głos zabrał komisarz PLS, który poinformował o powtórzeniu spotkania w nowym terminie.
 
Kilka godzin po planowanym starcie spotkania docierają do nas także inne informacje. Czy awaria była w istocie poważniejsza niż donosił klub w trakcie meczu? "To raczej bardzo duża awaria sieci" - napisał na Twitterze rzecznik PLS Kamil Składowski.

Moment awarii w załączonym materiale wideo.